Archiwum | O nas |
Współcześnie o poście
Jaki post jest dobry? Kiedy nie zjemy mięsa lub słodyczy czy to będzie można nazwać dobrym postem? A może jakieś bardziej współczesne wyrzeczenia, np. nie będę tak długo siedział na Fb lub grał w necie? »
Nowy numer

Krzysztof Reszka

Tobiasz czyli tam i z powrotem

Księga Tobiasza to chyba najbardziej barwna opowieść Pisma Świętego. Ten hebrajski romans przygodowy uczy nas wiele o życiu i nadal pozostaje aktualny

grandfailure/fotolia.com

Wewnętrzne zmagania, rozpacz, myśli samobójcze, walka ze złem, wędrówka i szukanie własnego miejsca na ziemi, a wreszcie miłość i małżeństwo – to sprawy, które w każdej epoce stanowią wyzwanie dla ludzi. Zwłaszcza młodych.

Główni bohaterowie

Izraelici zostali uprowadzeni do Niniwy. Gdy ludzie masowo odchodzili od Boga Abrahama i przejmowali zwyczaje pogańskie, Tobiasz (imię znaczy: „Jahwe jest moim dobrem”) pozostał wierny Najwyższemu. Jak tylko mógł, przychodził z pomocą prześladowanym Żydom. Narażając się na gniew króla asyryjskiego, grzebał umarłych, przez co ściągnął na siebie kłopoty. Wkrótce stracił wzrok, a co gorsza – w jego małżeństwie pojawiły się zgrzyty. To odebrało mu siły. Prosił Boga o śmierć.

W tym samym czasie, wiele kilometrów na wschód, pewna kobieta imieniem Sara (imię znaczy: „Księżniczka”) popadła w straszne przygnębienie i chciała się powiesić. Już siedem razy usiłowała ułożyć sobie życie z mężczyzną, ale za każdym razem sprawa kończyła się tragiczną śmiercią ukochanego. Powiadano, że to demon Asmodeusz zabija każdego mężczyznę, który ją poślubi i zechce zbliżyć się do niej. Znani kaznodzieje wskazują, że wątek ten należy odczytać alegorycznie: to egoizm i wulgarna pożądliwość mężczyzn zabijały miłość. Sara, złamana na duchu i dobijana złośliwymi uwagami ze strony innej kobiety, zaczęła błagać Boga o śmierć.

Pan Bóg wysłuchał obu modlitw, jednak miał inne plany wobec tych zrozpaczonych. Zamiast zsyłać śmierć, postanowił połączyć ich losy. Tobiasz spodziewając się, że wkrótce umrze, przypomniał sobie o pokaźnej sumie srebra, jakie zostawił w Medii w czasach, gdy był kupcem. Postanowił wysłać swojego syna, również Tobiasza, aby odebrał depozyt. Tobiasz junior potrzebował jednak przewodnika. Wkrótce w pobliżu ich domu pojawił się tajemniczy jegomość, który zdawał się szukać pracy, a doskonale znał tamte strony. Wkrótce dwaj młodzieńcy wyruszyli na wschód. Razem z nimi wyruszył również pies. Młody Tobiasz nie podejrzewał jednak, że wyprawa zmieni całe jego życie. Czy idąc po pieniądze, odnajdzie również samego siebie?

Wielka ryba, czyli...

Gdy zaszli nad rzekę Tygrys, Tobiasz Młodszy postanowił umyć sobie nogi. Wtedy pojawiła się wielka ryba, która chciała odgryźć mu nogę. To byłaby katastrofa. Bez nogi nie zdołałby przecież iść dalej. Skąd też przy brzegu wzięła się tak wielka ryba zdolna do odgryzienia nogi? O. Adam Szustak, dominikanin, tłumaczy, że gdy w Biblii napisane jest coś pozornie pozbawione sensu, to prawdopodobnie chodzi o coś zupełnie innego niż dosłowne odczytywanie.

Tajemniczy jegomość, gdy usłyszał krzyk chłopca, kazał mu chwycić rybę gołymi rękami i wyciągnąć na brzeg. Drapieżna ryba może obrazować trudność, cierpienie, wadę, a nawet pokusę, nałóg czy skłonność do grzechu, której nie należy ulegać, ale podjąć z nią walkę. I to walkę gołymi rękami, a więc bez kompromisów. Właśnie dzięki tym zmaganiom i wysiłkom, by unikać zła i szukać dobra, kształtujemy w sobie cechy potrzebne w dalszym życiu. Dzięki spowiedziom, postanowieniom i podnoszeniu się od razu po porażce – wyrabiamy swój charakter. Zmagając się z okolicznościami i nieszczęściami, możemy rozwijać w sobie takie umiejętności, wypracowywać takie rozwiązania i nawyki, które potem mogą okazać się zbawienne w dalszej wędrówce, gdy trzeba będzie podejmować ważne decyzje i wykonywać wielkie dzieło. Tak też i Tobiasz Młodszy chwycił potwora, który miał zatrzymać go na drodze i obrócił tę sytuację na swoją korzyść. Mięso ryby posłużyło za pokarm na drogę, natomiast jej serce, wątroba i żółć miały się jeszcze przydać. Okazało się, że tajemniczy przewodnik miał jeszcze ważną sprawę do załatwienia...

Zaszyfrowana opowieść

Czy Tobiasz Młodszy odzyska pieniądze ojca? Czy jego starych, doświadczonych rodziców coś jeszcze w życiu zaskoczy? Czy piękna Sara pokona swój wstydliwy problem i odnajdzie prawdziwą miłość? I wreszcie – kim tak naprawdę jest tajemniczy jegomość, który zatrudnił się jako przewodnik po drogach Medii? O tym warto przeczytać samemu. Księga Tobiasza zajmuje w Biblii tylko kilka kartek! A jeśli weźmiemy sobie tę księgę do serca, będzie nas wspierać w chwilach ciemności.

Księga Tobiasza to zaszyfrowana opowieść, która ukazuje naszą wędrówkę ku dorosłości i odkrywaniu własnego powołania. O. Adam Sochacki, karmelita, wyjaśnia: „Nie bez powodu Tobiasz spala właśnie serce i wątrobę, które w starożytności oznaczały uczucia i myśli. Potrzebuje przemiany, aby pomóc w przemianie Sarze. To obraz wspólnej terapii, w którą włącza się Bóg”. Dziś także psycholodzy potwierdzają, że zadaniem rozwojowym młodego człowieka jest podporządkowanie instynktów ośrodkom korowym w mózgu, czyli integrowanie uczuć i namiętności z miłością. Dokonuje się to przez wysiłek samodyscypliny, wierności i otwierania się na świat drugiego człowieka. Stąd medytowanie nad Księgą Tobiasza zalecane jest dla zakochanych, gdyż podpowiada, jak budować trwałe małżeństwo. Warto ją poznać, gdyż ma wysokie walory artystyczne. Stała się natchnieniem dla wielu malarzy. Ale przede wszystkim zawiera mądrość Bożą, która podpowie nam, jak stąpać po wąskiej i śliskiej ścieżce życiowych wyborów, przekroczyć własne lęki i odkrywać prawdziwe szczęście.

Bibliści mówią, że autor tej księgi nie troszczy się o dokładność historycznych szczegółów, gdyż jest to raczej nowela dydaktyczna, która ma przemawiać przede wszystkim do naszej duszy. Dlatego warto czytać ją uważnie, bo można wyczytać więcej niż się spodziewamy...

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Klaudia:
Dziękuję bracie Łukaszu! Drzwi do mojego serca są jeszcze zamknięte, ale dzięki twoim słowom zerwałam zamki i z dnia na dzień coraz mniej boję się być sobą.

Obudź się! Możesz więcej!
[Z o. Łukaszem Buksą OFM rozmawia Agnieszka Konik-Korn]

Patronat

Nasze serwisy