Archiwum | O nas |
Moja Modlitwa
Czy jeśli nie umiem modlić się na głos z podniesionymi rękoma, to znaczy, że nie otwieram się na Ducha Świętego? Czy jeśli nie potrafię skupić się na adoracji Najświętszego Sakramentu, to znaczy, że za mało pragnę przebywać w obecności Jezusa? Czy prawdziwie wierzący człowiek... »
Nowy numer

Ks. Tomasz Podlewski

Ile kilometrów ma Miłosierdzie?

Mają ambicję stać się największą kampanią filantropijną w Polsce, a za kilka lat dotrzeć na wszystkie kontynenty, do tysiąca miast na całym świecie.
Na razie w ramach kampanii udało się zebrać ponad 4,5 mln zł i zrealizować 185 projektów. „Kilometry Dobra”

kilometrydobra.pl

Dwa początki na raz: zaczyna się marzec i jednocześnie nowy semestr na uczelni. A jak nowy semestr, to i nowe przedmioty. Wśród nich: fundraising, czyli proces zdobywania funduszy. A taki już mamy świat, że (poza pewnymi wyjątkami) trudno bez nich działać. W sali pojawia się prowadzący. Po chwili pyta studentów: – Wspiera ktoś z was jakieś akcje dobroczynne? Kilkanaście głów przytakuje. – Zacznijcie dawać, a jeśli po kilku miesiącach zobaczycie, że brakuje wam tych wydanych pieniędzy, to przyjdźcie do mnie, a ja wam oddam, co do złotówki”. Po skromnym, lecz pewnym siebie tonie da się wyczuć, że to nie żart. Ani prowokacja. „Biorę za te słowa odpowiedzialność – dodaje prowadzący i kontynuuje zajęcia. Po czasie wyświetla na ścianie wielki plakat. „Kilometry Dobra” – czytam... i dopiero teraz uświadamiam sobie, że twórca dzieła, o którym z roku na rok jest coraz głośniej, właśnie stoi przede mną za wykładowym biurkiem.

Kawałki Kawałki

„Kilometry dobra” to nie pojedyncza akcja charytatywna. To kampania. I to międzynarodowa. Jedyna, w której każdego roku biorą udział organizacje z całego świata. Pomysłodawcą jest Robert Kawałko, prezes Polskiego Instytutu Filantropii i wykładowca akademicki na Uniwersytecie Papieskim w Krakowie. Idea jest prosta, lecz bardzo skuteczna. „Kilometry Dobra” to po prostu koalicja. Każda chętna organizacja charytatywna może połączyć swoje siły z innymi i tak zakłada się koalicję. W takiej kampanii trud zadań i kosztów, takich jak nagłaśnianie dzieła, organizowanie zbiórek, czy wreszcie impreza finałowa, rozkłada się na wielu. Z takich dobroczynnych „kawałków” powstaje piękna całość. A koszty, jakie generowałyby pojedyncze akcje poszczególnych organizacji, można zaoszczędzić i przemienić w wymierne dobro, dostarczone pod konkretne adresy. Duch Miłosierdzia ucieleśniony z pomysłem.

Miłosierdzie z bogactwem, skąpstwo z biedą

– Aby stać się prawdziwie bogatym, najpierw trzeba stać się miłosiernym. Hojnym. Nigdy odwrotnie – przekonuje Robert Kawałko. A prawdziwe bogactwo to coś więcej niż finanse, a nawet więcej niż emocje, satysfakcja z siebie czy lepsza samoocena. W hojności chodzi o to, że ona po czasie zmienia całe życie darczyńcy. Staje się sposobem myślenia i stylem postrzegania siebie i innych. I do tego naprawdę nie trzeba mieć grubego portfela. – Chodzi tu o zmianę naszej mentalności. A także o to, byśmy w cywilizacji indywidualistów zamiast się kłócić, potrafili coś robić razem. I to dla szlachetnych celów – zachęca prezes PIF. A cele są rzeczywiście szlachetne, bo uczestnikami „Kilometrów Dobra” są stowarzyszenia, szkoły, fundacje oraz domy dziecka. Pod tym wspólnym szyldem, przez 3 miesiące, od początku marca aż do dnia dziecka, pozyskują one pieniądze wszystkimi możliwymi kanałami: przez zbiórki w galeriach i centrach handlowych, parafiach, szkołach i na głównych placach miast, przy okazji koncertów i biegów charytatywnych, a także wirtualnie: przez strony internetowe, aukcje i blogi. Finał tegorocznej kampanii w całej Polsce odbędzie się w dniach 1-2 czerwca.

Dlaczego akurat kilometry?

Koalicję napędza duch pozytywnej rywalizacji, której przyświeca idea pobicia rekordu Guinnessa. Organizacje i ich darczyńcy starają się o jak najwyższy wynik i zdobycie rekordu w układaniu monet o tym samym nominale w długie szeregi. Stąd nazwa „Kilometry Dobra”. Monety przykleja się do taśmy, tworząc w ten sposób jednometrowe odcinki. Jest to pomysł Filipińczyków sprzed kilku lat. Obecny rekord już od lat siedmiu należy do Austriaków. Aby go pobić, monety ułożone w szeregi we wszystkich polskich miastach muszą mieć łączną długość 75,2 km. Taki ciąg złotówek będzie wart prawie 3,5 mln zł.

Po owocach poznacie

Dzięki „Kilometrom Dobra” udało się jak dotąd zebrać ponad 4,5 mln zł. Dzięki każdej z zebranych złotówek zrealizowano już 185 projektów. Remont przedszkola benedyktynek w Jarosławiu, powstanie świetlicy dla osób niepełnosprawnych w Zamościu, stypendia dla dzieci i młodzieży z podkrakowskich Michałowic czy wreszcie potężny remont Katolickiego Ośrodka Wychowania i Terapii Uzależnień „Metanoia” w Czarnej Białostockiej to tylko jedne z wielu, bardzo wielu owoców tej międzynarodowej kampanii. Każdy może się do niej przyłączyć. Zarówno organizacje potrzebujące wsparcia, sponsorzy, jak i osoby chętne do pomocy w roli wolontariuszy znajdą wszystkie wskazówki i szybki kontakt na oficjalnej stronie internetowej „Kilometrów”.

W jednej drużynie

Do stale powiększającego się grona osób wspierających kampanię przyłącza się coraz więcej osób znanych. Jak dotąd oficjalnymi ambasadorami „Kilometrów Dobra” są m.in. piłkarze: Robert Lewandowski, Jacek Krzynówek, Jakub Wawrzyniak, Kamil Grosicki i Łukasz Piszczek, skoczek narciarski Maciej Kot, szczypiornista Piotr Wyszomirski oraz siatkarka Paulina Maj-Erwardt. Obok nich aktorzy: Cezary Żak i Artur Barciś, prezenterzy telewizyjni: Omenaa Mensah i Krzysztof Ibisz, muzycy: Witold Paszt, Ewa Bem, Barbara Stępniak-Wilk i Joachim Mencel oraz zespoły muzyczne, takie jak: Perfect, IRA, Golec uOrkiestra i Skaldowie. Ci ostatni ułożyli nawet specjalną piosenkę, która jest oficjalnym hymnem kampanii (bez trudu można ją znaleźć w internecie).

Tysiąc miast i cały świat

Zarówno Robert Kawałko, jak i wszyscy współpracownicy i wolontariusze tworzący „Kilometry Dobra” mają jedno pragnienie: aby wkrótce dzieło stało się największą kampanią filantropijną w Polsce, a za kilka lat monety były układane w kilometry na wszystkich kontynentach, w tysiącu miast na całym świecie. Oby to życzenie spełniało się na naszych oczach. Bo, jak mówi prezes PIF, jeszcze nikt nie żałował, że został lepszym człowiekiem.

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Cordemeo:
Kiedy można spodziewać się wyników? ;)

Konkurs Fotograficzny „Niedzieli” - DEKALOG
[]

Patronat

Nasze serwisy