Archiwum | O nas |
Droga przed ołtarz
Katechezy przedmałżeńskie, kilka wizyt w poradni rodzinnej... Po co te formalności? Czy nie można po prostu wziąć ślub, nie martwiąc się o te wszystkie spotkania, dokumenty i zaświadczenia? »
Nowy numer

Ks. Zbigniew Kucharski

„Gdzie ci mężczyźni?!”

BOGUSŁAW ŚWITAŁA

Ks. Zbigniew Kucharski
Dyrektor Młodzieżowej Agencji Informacyjnej MAIKA

Czasami dobro musi być napadnięte przez zło, by o nim usłyszał świat. Tak stało się 18 listopada 1914 r. Trwa I wojna światowa. Ścierają się armie. Wał-Rudę i okolicę zajmują wojska carskie. Tego dnia do jednej z wiejskich chat wchodzi natarczywy i arogancki żołnierz (świadkowie twierdzą, że dzień wcześniej ten sam żołnierz robił rozpoznanie – kto gdzie mieszka). Miejscowość jest opustoszała. Prawie wszyscy mieszkańcy udali się na nabożeństwo.

Moment idealny

Mimo chęci udania się do kościoła z racji zakończenia nowenny do św. Stanisława Kostki 16-letnia dziewczyna na polecenie mamy pozostaje w domu, by opiekować się młodszym rodzeństwem. Żołnierz wyprowadza z domu ją i jej ojca pod pretekstem odprowadzenia ich do sztabu jakoby w celu zdobycia informacji o lokalizacji wojsk austriackich, których od dawna nie ma już przecież w okolicy. Całemu wydarzeniu towarzyszy płacz młodszego rodzeństwa. Z niewiadomych powodów żołnierz prowadzi ich w stronę lasu, a nie miejsca stacjonujących wojsk. Ojciec, czując niebezpieczeństwo, proponuje żołnierzowi pieniądze, ale ten nie jest nimi zainteresowany. Na skraju lasu grozi ojcu śmiercią, jeśli ten nie odejdzie…

Mężczyźni zawiedli

Ojciec w bólu odchodzi. Dziewczyna prosi: „Tatusiu, nie odchodź”. Dramat się rozwija. Żołnierz nie pozostawia złudzeń co do zamiarów. Dziewczyna ucieka i broni się. Chłopcy ukryci w lesie kryją konie przed rabunkiem i obserwują scenę walki dziewczyny z żołnierzem. Nie podejmują nawet próby wezwania pomocy. Dziewczyna wyrywa się żołnierzowi – ten z wściekłości wielokrotnie tnie ją szablą. Po długiej ucieczce dopada ją – ostatnie cięcie i dziewczyna kona. Stało się. Następuje wiele dni bezskutecznych poszukiwań – mimo wiedzy, w jakim kierunku dziewczyna została uprowadzona. Przypadkowo odnaleziono ciało. Godność człowieka – kobiety – zwyciężyła śmierć. Co znaczą fakty, że dziewczyna została napadnięta przez żołnierza – mężczyznę, że doświadczyła pozostawienia przez ojca – mężczyznę, że nie było nawet próby wezwania pomocy przez młodych mężczyzn pilnujących koni, że mężczyźni z rodzinnej miejscowości nie mogli jej znaleźć przez wiele dni, mimo iż zginęła ok. 500 m od domu, co z prawdopodobieństwem, iż mogła leżeć ranna wiele dni, nie mając mocy dotrzeć do domu o własnych siłach?

By mieli odwagę

Tą dziewczyną była Karolina. 18 listopada 1914 r. jest dniem jej narodzin dla nieba, ale także dniem wołania, aby mężczyźni byli prawdziwymi mężczyznami i mieli odwagę zetrzeć się ze złem… nawet za cenę utraty życia. Bł. Jan Paweł II 10 czerwca 1987 r. ogłosił Karolinę błogosławioną. Dlaczego? Nie z powodu okoliczności jej śmierci (niestety, taki los spotkał wiele innych kobiet na przestrzeni wieków), ale dlatego, że jej śmierć była dopełnieniem jej pięknego, nadzwyczaj dojrzałego i apostolskiego życia, dającego świadectwo oddania się Jezusowi Chrystusowi do końca. Wspomnienie bł. Karoliny Kózkówny – 18 listopada

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Klaudia:
Dziękuję bracie Łukaszu! Drzwi do mojego serca są jeszcze zamknięte, ale dzięki twoim słowom zerwałam zamki i z dnia na dzień coraz mniej boję się być sobą.

Obudź się! Możesz więcej!
[Z o. Łukaszem Buksą OFM rozmawia Agnieszka Konik-Korn]

Patronat

Nasze serwisy