Archiwum | O nas |

Niedziela  Młodych 34/2011

Na nowo NARODZIŁEM SIĘ

MIREK "KOLA" KOLCZYK prowadzi zajęcia dla młodzieży pt. "Jak uchronić się przed narkotykami?". Były więzień, przestępca, a dziś raper ogłaszający Dobrą Nowinę. Współpracuje m.in. z Gospel Rain i TGD. To prawdziwy hip-hopowy Apostoł.

ARCHIWUM MIRKA „KOLI” KOLCZYKA

Łukasz Sośniak: Siedziałeś w więzieniu za kradzieże i włamania, handlowałeś narkotykami, ogólnie rzecz biorąc, nie byłeś grzecznym chłopcem. Co się stało, że dzisiaj z niesamowitym entuzjazmem w głosie opowiadasz o Jezusie?

MIREK "KOLA" KOLCZYK: - Spotkałem żywego Chrystusa. Ludzie borykają się z różnymi problemami, potrzebują miłości i akceptacji, szukają spełnienia swoich pragnień, ale w złych miejscach. Narkotyki i alkohol to była moja ucieczka. Na pewnym etapie całe moje życie zaczę-ło się walić. Wszystko, co miało dla mnie jakąś wartość, zostało zniszczone przez narkotyki i alkohol.

- Pamiętasz, kiedy pierwszy raz zwróciłeś się do Boga?

- Nikt mnie do tego nie namawiał. Pewnego dnia, kiedy byłem sam w domu, ukląkłem na podłodze, zacząłem płakać nad całym swoim życiem, nad złem, które czyniłem. Wtedy chyba pierwszy raz w życiu szczerze się pomodliłem. Zacząłem wołać do Boga: jeżeli jesteś, to pomóż mi! Ten moment wpłynął na zmianę całego mojego życia.

- Byli ludzie, którzy Cię w tej zmianie wspierali?

- Bóg postawił na mojej drodze świadków Ewangelii. Dopiero wtedy Słowo Boże dla mnie ożyło. Byłem ochrzczony jak większość ludzi, ale sprawy wiary i religii były dla mnie martwe. Nie rozumiałem, co Chrystus zrobił dla nas. Dzięki nim pojąłem, że Chrystus, Boży Syn, naprawdę przyszedł w ciele na ziemię, żeby wziąć na siebie grzechy każdego z nas - nasze choroby, nasze niemoce, każde przekleństwo.

- Myślę, że nie tylko słowa wpłynęły na Twoje nawrócenie, ale przede wszystkim świadec-two życia ludzi, których spotkałeś.

- Styl życia tych ludzi był czymś całkowicie innym od tego, czego ja doświadczyłem w życiu. Goniłem za szczęściem i nie mogłem go znaleźć, bo szukałem w narkotykach, w seksie pozamałżeńskim. Zobaczyłem, że Ci ludzie to szczęście mają. Zwróciłem się do Boga, żeby mi przeba-czył, i wtedy Bóg mnie uwolnił.

- Odstawiłeś alkohol i narkotyki?

- Tak, zostałem uwolniony od narkotyków i alkoholu. Narodziłem się na nowo. Ten dzień był najwspanialszym dniem w moim życiu. To za-częło się i trwa. Dzisiaj nie mogę o tym nie mówić.

- Wiem, że dzielisz się tym wszystkim w szkołach i więzieniach.

- Liczy się żywe świadectwo. Ludzie czują, kiedy coś jest autentyczne, a kiedy nie. Jest dzisiaj wiele takich osób, które są w miejscu, w któ-rym ja byłem, trwają w beznadziei, znają Boga jedynie w teorii, z opowiadania. Dlatego takie świadczenie jest bardzo potrzebne. Świadkowie są dowodem na to, że każdy może doświadczyć Bożej obecności i miłości.

- Jak na Twoje słowa reagują młodzi ludzie? Podoba im się chrześcijańskie przesłanie "opakowane" w rap?

- Wielu się nie podoba, dlatego że na jakimś etapie swojego życia zostali oszukani, nie wiedzą, czego mają się spodziewać, myślą, że to są jakieś bzdury, na które nie warto tracić czasu. Nie wiedzą, co to znaczy spotkać się z żywym Chrystusem.

- Skoro jesteśmy przy "opakowaniu". Hip-hop mało kiedy niósł ewangeliczne przesłanie. W wielu przypadkach wręcz przeciwnie.

- Generalnie tak, ponieważ życie większości osób wygląda inaczej. Kiedyś jeden z raperów powiedział: "jakie życie, taki rap". W Ewangelii czytamy: "z obfitości serca mówią usta". Mówimy o tym, co mamy w głowie i sercu. Jeżeli ktoś spotyka żywego Chrystusa, który robi w jego życiu rewolucję, to zmienia się też całe jego przesłanie.

- Hip-hop może być "nośnikiem" Ewangelii?

- Hip-hop powstał gdzieś na ulicach Bronxu. Ludzie, którzy tworzyli tę muzykę, mieli trudne życie, którego odzwierciedleniem jest ich prze-słanie. Trzeba pamiętać jednak, że muzyka jest tylko narzędziem. Podobnie jest z nożem. Mogę nim posmarować komuś chleb, ale też mogę nim zrobić krzywdę.

- Nie miałeś nigdy wątpliwości co do tego "narzędzia"?

- Jasne, że tak. Kiedy się nawróciłem, odsunąłem od siebie hip-hop. Miałem wyrzuty sumienia za to, co mówiłem kiedyś. Było mi wstyd, że namawiałem ludzi do złego życia, do rozwiązłości, do brania narkotyków, do nienawiści. Zmagałem się z tym. Zacząłem się modlić. Przypo-mniała mi się biblijna historia walki Dawida i Goliata. Dawid, jak wiemy, zabił Goliata procą, a potem podszedł do niego i jego własnym mieczem uciął mu głowę. Kiedy zmieniło się moje życie, Bóg powiedział mi: weź to narzędzie, jakim jest rap, i poprzez nie zanieś ludziom życie. Utnij złu głowę jego własną bronią!

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Ks. Arkadiusz Olczyk:
Żeby nieco ulżyć w tym „zastanawianiu się” tym razem „Hannie”, u której wyczuwam bliźniaczo podobne rozterki, jakie miała „Maria” (obie tak bardzo zatroskane o naukę Kościoła???, iż „po snajpersku” chcą mnie „pochwycić w mowie” jak niegdyś faryzeusze Pana Jezusa, by tylko doszukać się – jak to pisze „z całą pewnością” „Hanna” – skłócenia moich słów z nauczaniem Kościoła) zaznaczam, iż NIGDZIE nie stwierdziłem, że są „TYLKO dwie...

Zakon czy rodzina?
[Ks. Arkadiusz Olczyk]

NASZE SERWISY