Archiwum | O nas |
Zacząć z rozmachem
34. edycja Vincentiany – jednego z najsłynniejszych i najbardziej lubianych przeglądów piosenek religijnych w Polsce – rusza 1 lipca. Zgłoszenia już trwają »
Nowy numer

O talentach, rozwijaniu swojej pasji i życiu w codzienności – z Arkadiem rozmawia Magdalena Figas

Czy Bóg ma coś wspólnego z hip-hopem?

EMILIA KULPA

MAGDALENA FIGAS: Jak doszło do tego, że hip-hopowiec śpiewa o wartościach chrześcijańskich?

ARKADIO: Nie było to proste zadanie, aby pójść za swoją pasją i talentem. Czasem w życiu potrzeba wielkich kryzysów, czasem wielkich odkryć. Ja jestem po kryzysie i po nim poszedłem tą drogą na całość. Jestem więc żywym przykładem na to, że można zrealizować swoje marze-nia związane z muzyką.

Jednak ten gatunek bynajmniej nie kojarzy się ze sceną muzyki chrześcijańskiej. Zatem jak jest to możliwe?

W wieku 17 lat przeżyłem swoje nawrócenie. Wcześniej byłem chłopaczkiem z bloków, którego cieszyły zupełnie inne rzeczy; ciągłe siedzenie pod blokiem z chłopakami... Nie mówię, że jest to złe, ale niestety, w moim przypadku za tym ciągnęły się narkotyki. Popadłem w długi, miałem wiele problemów. Bóg pomógł mi z tego wyjść… po prostu! Dlatego teraz mówię o tym w swoim życiu. Jest to chrześcijański przekaz, bo czuję się chrześcijaninem z krwi kości.

Twoje nawrócenie to była jedna szybka decyzja czy raczej proces i dojrzewanie?

To był cały proces, który przechodziłem. Bardzo pomógł mi mój starszy brat, który stopniowo mnie z tego wyciągał. Na początku nie chciałem go słuchać, ale wkrótce doszliśmy do porozumienia. Wiadomo, był grubszy dzień, w którym symbolicznie zgniotłem swoje papierosy i takie tam…, ale jednak był to proces kształtowania.

Dlaczego akurat hip-hop?

Najpierw w moim sercu była ta muzyka, czyli hip-hop. Dopiero później wyszło na to, że będzie on chrześcijański (śmiech). Hip-hop jest dla mnie najbardziej prostą formą przekazu, gdzie można zapisać różne historie z dnia codziennego i inne sprawy czy rzeczy. Po prostu łatwo je przekazać. W tej muzyce najważniejszy jest właśnie przekaz. Jest to dla mnie najcenniejsze, bo ja chcę dzielić się swoimi przeżyciami i doświadczeniami z innymi ludźmi.

Czy zatem środowisko tzw. prawdziwych hip-hopowców nie odrzuciło cię? Nie śmieją się?

Nie wiem, być może gdzieś tam się śmieją, ale co mnie to interesuje? Jeśli ja jestem w zgodzie ze swoim sercem, sumieniem, to robię to, co chcę. Zresztą, nie ma żadnego odrzucenia, ponieważ nawiązują się współprace z ludźmi ze sceny prawdziwego czy też normalnego hip-hopu, więc nie widzę tu jakichś przeszkód. Tak naprawdę w tej muzyce każdy mówi o swoim życiu. Ja mówię o swoim właśnie w ten sposób i każdy to szanuje.

Dużo koncertujesz, spotykasz się z młodymi ludźmi, często z problemami, i mówisz im o Bogu. Czy widzisz, że Twój sceniczny przekaz ma sens?

Tak, dostaję bardzo dużo maili po różnych spotkaniach czy audycjach. Ludzie ciągle szukają. Dlatego takie spotkania mają głęboki sens. My staramy się mówić o przeciętności, o tym, że każdy z nas funkcjonuje codziennie w swoim życiu, że zwyczajnie chodzi do pracy, szkoły. To jednak nie musi nas przygniatać. My mówimy o realizacji siebie i swoich talentach.

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Cordemeo:
Kiedy można spodziewać się wyników? ;)

Konkurs Fotograficzny „Niedzieli” - DEKALOG
[]

Patronat

Nasze serwisy