Archiwum | O nas |
Moc modlitwy
Pracowałam jako nauczycielka, mój mąż u kogoś w prywatnej firmie. Zawsze marzyłam o tym, byśmy mogli pracować jak święci Zelia i Ludwik Martin – rodzice św. Tereski od Dzieciątka Jezus. Ona była koronczarką i produkowała słynne na całą Francję koronki z Alençon. On był... »
Nowy numer

Karolina Mysłek

„Czekasz na tę jedną chwilę”

Wierzysz w Opatrzność? W to, że Bóg drukowanymi literami pokazuje, co i w jakim momencie trzeba zrobić? Że czasami – w naszym rozumieniu – spóźnia się, przychodzi pięć minut za późno? Wierzysz, że potrzebuje twojej wolności, twojej zgody, żeby mógł ci coś pokazać? Może warto chociaż na chwilę puścić swój scenariusz na życie… Może to ten czas, ta chwila…

KAROLINA MYSŁEK

ONA: – Bardzo chciałam wstąpić do zakonu. Już nawet byłam na rozmowie z przełożoną, ale powiedziała mi tylko: „To nie droga dla ciebie”. Tak po prostu. Nie podała mi żadnych argumentów. A przecież miałam oddać swoje życie Bogu. I ludziom... Ale nie buntowałam się. Jeszcze bardziej przykładałam się do haftu, żeby być w nim naprawdę dobra. Zaczęłam marzyć o dzieciach... Ale broniłam się jednocześnie, żeby nie wpaść w pułapkę: mój zegar tyka i czas na znalezienie męża. Już, teraz, natychmiast.

ON: – Podczas jednej z podróży, które uwielbiam, zobaczyłem klasztor chyba najpiękniej położony w Europie – w Alpach. Strasznie chciałem w nim zamieszkać razem z mnichami. Okazało się, że za mało znam łacinę. Po powrocie zacząłem się ostro uczyć, wziąłem korepetycje – dla mnie dość drogie – byle tylko zrealizować swoje pragnienie. Przypłaciłem to nawet zdrowiem. W końcu… nie udało się. Zostałem w domu, założyłem zakład zegarmistrzowski.

Po kilku latach:

ONA: – Nie mogę już żyć bez ciebie, mój drogi...

ON: – Jestem twoim mężem i przyjacielem, który cię kocha na całe życie.

Wierzysz w Opatrzność? W to, że Bóg drukowanymi literami pokazuje, co i w jakim momencie trzeba zrobić? Że czasami – w naszym rozumieniu – spóźnia się, przychodzi pięć minut za późno? Wierzysz, że potrzebuje twojej wolności, twojej zgody, żeby mógł ci coś pokazać?
On ma 35 lat. Ona – 27. Spotykają się przypadkiem na moście św. Leonarda w Aleçon – małym francuskim miasteczku. Ona nagle słyszy w sobie głos: „To ten, którego przygotowałem dla ciebie”. Trzy miesiące później pobierają się. Jest rok 1858. Bo to historia prawdziwa. Ona to Zelia Guerin, on – Ludwik Martin. Pewnie nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczali wtedy, że będą rodzicami dziewczyny, którą dziś zna cały świat – przynajmniej ten chrześcijański – św. Teresy od Dzieciątka Jezus. No i że 150 lat po ślubie Kościół ogłosi ich błogosławionymi!
O czym myślę, patrząc na życie tych dwojga ludzi? Że warto mieć marzenia, robić wszystko, żeby je zrealizować, ale że trzeba też wiedzieć, kiedy powiedzieć im STOP i zacząć szukać tego, czego NAPRAWDĘ chce dla mnie Bóg. Bo łatwo przegapić moment, kiedy On wszystkimi sposobami pokazuje, że już pora przestać narzucać sobie i Jemu swój sposób na życie. No i nie rozpamiętywać w nieskończoność, że wyszło nie tak, jak to sobie zaplanowałam. Bo szkoda na to życia, tak po prostu. Zelia i Ludwik przekonują mnie jeszcze o jednym – że czasem strata przynosi naprawdę nieoczekiwany obrót wydarzeń, a w rezultacie prawdziwe szczęście :-)
A więc – życzę wszystkim, żeby chociaż na chwilę puścić swój scenariusz na życie, swoje pomysły, a w zamian – nabrać odwagi i rozejrzeć się wokół siebie, zwrócić uwagę na z pozoru nic nieznaczące wydarzenia, wsłuchać się w swoje rozmowy, pozwolić dojść do głosu sercu, pomodlić się… Może to właśnie ten czas, ta chwila… Nie przegap jej :-)

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

DialogSercaMiłości:
Lenistwo i zaniedbanie to nasze ciągłe problemy, wraz z nadmiernym interesowaniem się wiadomościami ze świata, a szczególnie sensacjami. Nie zaniedbujmy naszych bliskich i otaczającej - bezpośrednio -rzeczywistości. Dbajmy o swoją pracę, powierzone zadania, ludzi, którą mamy wykonywać najlepiej, a nie interesujmy się pracą innych.

Sposób na czyściec
[Z s. Marie-Blandine Direz rozmawia Joanna Szubstarska]

Patronat

Nasze serwisy