Michał Piekara
Miłosne zawody
Panie Michale! – usłyszałem dwa dni temu z ust rozżalonej, młodej dziewczyny. – On mnie zostawił! Co ja takiego zrobiłam, że on mnie zostawił?! Czy to oznacza, że do końca życia będę samotna?” Poprosiłem, by usiadła i odpowiedziałem: „I tak, i nie”.
Michał PiekaraZ żoną Urszulą założył Fundację Rodzin Pełna Chata. Autor artykułów, audycji radiowych i telewizyjnych poświęconych budowaniu dojrzałego narzeczeństwa i małżeństwa
Z BOŻEGO WARSZTATU
„Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca. Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał i sprawi, że twoja sprawiedliwość zabłyśnie jak światło, a słuszność twoja – jak południe”
(Ps 37, 4-6)
WARSZTAT MIŁOŚCI
Czy ty masz swoje miejsce „pustynne”? Czy masz swoje miejsce modlitwy, poszukiwania, czerpania sił? Jeśli nie, sam poszukaj takiego miejsca. I wychodź do niego regularnie. Niech ta pustynia będzie pustynią wyciszenia, a nie otchłanią samotności.
Panie Michale! – usłyszałem dwa dni temu z ust rozżalonej, młodej dziewczyny. – On mnie zostawił! Co ja takiego zrobiłam, że on mnie zostawił?! Czy to oznacza, że do końca życia będę samotna?” Poprosiłem, by usiadła i odpowiedziałem: „I tak, i nie”.
I co ja mam zrobić?!
Kiedy dojrzewa w nas pragnienie odnalezienia prawdziwej miłości, którą będziemy dzielić z tym jedynym, wybranym człowiekiem do końca życia, musimy liczyć się z tym, że doświadczymy również osamotnienia, a nawet zranienia czy odrzucenia. Podobnie jak światło nie może istnieć bez ciemności, tak miłość bez samotności. Obie są wpisane w nasze życie. I choć bycie zostawionym jest trudne i bolesne, to paradoksalnie uczy nas, że prawdziwa miłość pozwala czasem na odejście ukochanej osoby. Na danie jej wolności w podjęciu decyzji, jakakolwiek by ona nie była. Nie oznacza to, że musimy się z tą decyzją godzić. Jednak prawdziwa miłość bez wolności nie może współistnieć. Co więc można zrobić, kiedy druga połówka mówi: „odchodzę”? Zaakceptować to. Nie dlatego, że tak trzeba, że nic innego nie pozostaje. Ale dlatego, że domaga się tego miłość.
Pustynia
Mówiłem o tym, że w nasze życie wpisana jest doza samotności. Nie ma w tym nic złego. Przeciwnie, uważam, że to hartuje nasze serce, otwiera na przyjęcie innych, pozwala nabrać sił i… czasem znaleźć drogę do Boga. Zauważ, że Jezus wielokrotnie wychodził na miejsce odosobnione, pustynne, aby tam się modlić. My również potrzebujemy czasem udać się na swoją „pustynię”. Nie po to, by wycofać się z kontaktów z ludźmi, by użalać się nad sobą, by uciekać przed odpowiedzialnością lub konfrontacją z innymi, ale po to, by nabrać dystansu i na nowo poukładać swoje przekonania, wiarę, ideały. Pustynia nie musi być otchłanią, w której czujemy się zostawieni sami sobie. Może być pustynią wyciszenia, gdzie przygotowujemy się na spotkanie z innymi. Nawet po ślubie małżonkowie potrzebują od czasu do czasu znaleźć czas na wyjście na ową „pustynię”, idąc samotnie na spacer, wybierając się w góry czy zamykając się w pokoju na modlitwie. Bo tajemnica pustyni polega na tym, że możesz na niej spotkać Boga.
I tak, i nie…
Kiedy wspomniana na początku dziewczyna zapytała, czy będzie do końca życia samotna, odpowiedziałem: „I tak, i nie”. A zaraz potem wyjaśniłem: „Nie będziesz samotna, bo są wokół ciebie ludzie, bo życie przed tobą, bo to od ciebie zależy, jak potoczy się twe życie. Ale nawet wtedy, kiedy spotkasz mężczyznę swego życia, poślubisz go i będziecie się bardzo kochali, będziesz doświadczała samotności. Ta samotność jednak da ci siłę, by kochać. Dzięki niej zrozumiesz, czym jest miłość”.




















