Archiwum | O nas |
Ile kilometrów ma Miłosierdzie?
Mają ambicję stać się największą kampanią filantropijną w Polsce, a za kilka lat dotrzeć na wszystkie kontynenty, do tysiąca miast na całym świecie.
Na razie w ramach kampanii udało się zebrać ponad 4,5 mln zł i zrealizować 185 projektów. „Kilometry Dobra” »
Nowy numer

Kl. Kacper Nawrot

Pustynia czy męczeństwo? Niekoniecznie

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co trzeba zrobić, aby stać się świętym? Jak Jan Paweł II albo jak Matka Teresa z Kalkuty. Może trzeba mieszkać na pustyni w osamotnieniu i ascezie albo heroicznie oddać swoje życie w obronie wiary?

URSZULA BUGLEWICZ

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co trzeba zrobić, aby stać się świętym? Jak Jan Paweł II albo jak Matka Teresa z Kalkuty. Może trzeba mieszkać na pustyni w osamotnieniu i ascezie albo heroicznie oddać swoje życie w obronie wiary? A może po prostu wystarczy być zwykłym człowiekiem, który ma swoje pasje, życiowe cele i niekoniecznie jest już sędziwym starcem? Warto sobie przypomnieć stary przebój Arki Noego: „Taki duży, taki mały może świętym być”. Niemożliwe? A jednak! Mamy tego wspaniały przykład – św. Dominika Savio.
Został on wpisany w poczet świętych w 1954 r. przez papieża Piusa XII. Ten młody chłopak umarł w wieku zaledwie 15 lat, ponieważ zachorował na gruźlicę, która wówczas była prawie nieuleczalna. Żył krótko, ale bardzo intensywnie. Zasłużył na świętość, choć nie robił nadzwyczajnych rzeczy – był po prostu młodym, gorliwym katolikiem. Dziś jest patronem liturgicznej służby ołtarza, dlatego że ukochał bycie ministrantem. Już w wieku 5 lat nauczył się służyć do łacińskiej Mszy w rycie trydenckim (było to o wiele trudniejsze niż teraz), miał zwyczaj przychodzić dużo wcześniej do kościoła, a jeśli ten był zamknięty, klękał przed drzwiami i modlił się.
Dominik urodził się 2 kwietnia 1842 r., a zmarł 9 marca 1857 r. Jakie to były czasy? Z Francji po rewolucji rozszerzały się poglądy antykościelne, panowała duchowa oziębłość i utylitaryzm, stawiano ponad wszystko to, co przynosi przyjemność. Jak łatwo zauważyć, w XXI wieku nie jest wcale lepiej. Św. Dominik staje się więc przykładem, że pomimo tego, co dyktuje współczesny świat, możemy wybrać to, co jest dla nas lepsze – choć trudniejsze do uzyskania. Trzeba stać się „Bożym buntownikiem”, który potrafi powiedzieć „nie” nowożytnym poglądom, i tak żyć, aby dać dobre świadectwo innym.
Samemu może łatwo zmienić swoje życie, ale co zrobić, żeby inni też to uczynili? Podpowiedzią jest właśnie postać św. Dominika. Pierwszą wskazówkę można odnaleźć w liście, który napisał do swojego przyjaciela: „Tu, na ziemi, świętość polega na tym, aby stale być radosnym i wiernie wypełniać nasze obowiązki”. To ważne, zwłaszcza że – jak nietrudno zauważyć – nasza cywilizacja należy raczej do smutnych; wystarczy wyjść na ulicę i popatrzeć na twarze przechodniów... Innym odważnym wyczynem młodego Dominika było wyrwanie z rąk starszego mężczyzny gazety zawierającej sprośne obrazki i potarganie jej, bo mężczyzna pokazywał ją jego kolegom. Później Dominik powiedział, że „trzeba zachować czystość oczu na oglądanie nieba”. Zapewne w tej niełatwej drodze pomagała mu jedna z dewiz, którą wypisał w swojej książeczce do nabożeństwa: „Raczej umrę, niż zgrzeszę”. Można by tu wymienić jeszcze wiele pięknych postaw, ale lepiej przeczytać jego biografię :)
Kościół dał nam zatem wspaniały przykład drogi do świętości. Żyjmy więc tak, żeby i o nas można było powiedzieć „gigant ducha”, jak św. Dominika nazwał papież Pius XI.

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Klaudia:
Dziękuję bracie Łukaszu! Drzwi do mojego serca są jeszcze zamknięte, ale dzięki twoim słowom zerwałam zamki i z dnia na dzień coraz mniej boję się być sobą.

Obudź się! Możesz więcej!
[Z o. Łukaszem Buksą OFM rozmawia Agnieszka Konik-Korn]

Patronat

Nasze serwisy