Archiwum | O nas |
Powiedzmy wszystkin o dobrych kapłanach
Łukasz Czechyra, młody wideobloger z Poznania, zamieścił na YouTube i w mediach społecznościowych (Facebook, Instagram) film pt. „Tylko powiedz wszystkim”, w którym apeluje, by brać w obronę dobrych księży »
Nowy numer

Olga Młynarczyk

Nawet umarłeś pięknie

Mój Tato nauczył mnie swoistego pojmowania miłości. Kiedy słuchał Jego słów i kiedy patrzył w Jego dobre oczy, ukrywał wzruszenie, a dla mnie był to najpiękniejszy widok. Najlepsze lekcje z tematu wrażliwość... Na wspomnienie tamtego czasu robi mi się ciepło na sercu.

OLGA MŁYNARCZYK

Mój Tato nauczył mnie swoistego pojmowania miłości. Kiedy słuchał Jego słów i kiedy patrzył w Jego dobre oczy, ukrywał wzruszenie, a dla mnie był to najpiękniejszy widok. Najlepsze lekcje z tematu wrażliwość... Na wspomnienie tamtego czasu robi mi się ciepło na sercu.

Karol Wojtyła został Papieżem

Już wtedy wiedziałam, że to będzie niezwykły czas – tak powiedział mi Tato. Czy rozumiałam? Nie, ale wierzyłam w to bardzo.

Pierwsza pielgrzymka do Polski

W dniu, w którym Jan Paweł II zawitał do naszego świętego miasta, uciekłam ze szkoły na jedyne w swoim rodzaju wagary. Miałam 11 lat, niewiele mniej niż dziś ma moja córka, i tak bardzo chciałam Go zobaczyć.
Niestety, nie udało mi się dotrzeć na tyle blisko, żeby cokolwiek widzieć, ale miałam asa w rękawie: niosłam cukierek miętowy, którym postanowi-łam się potargować z jegomościem w żółtej furażerce, pilnującym porządku. W efekcie cukierek zmienił właściciela, a ja i tak nie zajęłam lepszego miejsca. Początki mojej dyplomacji wypadły kiepsko. Siadłam na krawężniku i zawiedziona czekałam na cud. Gdy poruszenie i oklaski oznajmiły, że On już jest blisko, wtedy jak spod ziemi pojawił się mój Tato. – Chodź, szybko przebiegniemy do przodu, to może zobaczysz! Trzymaj mnie za rękę. Trzymałam tak mocno, jak nigdy wcześniej. Kiedy było już bardzo tłoczno, to ja przedzierałam się pierwsza, a Tato trzymał mnie za króciutki warkoczyk. Taka nasza łączność... Jakże byłam dumna siedząc na jego ramionach w chwili, kiedy ta niezwykła postać przejeżdżała obok nas. Ktoś podał mi dwa goździki, wtedy auto zatrzymało się, a ja z wysokości rzuciłam te kwiatki. Trafiły pod stopy samego Papieża. Tato płakał wzruszony. Powiedział do mnie: – Zapamiętaj te dobre oczy, a jak kiedyś będziesz mogła do Niego pojechać, to pokłoń się ode mnie. Tylko tyle.

Jego Różaniec

Życie pędziło naprzód, zmieniały się pory roku, a Jan Paweł II niezmiennie stał na straży wolności człowieka, prawdy, i poruszał sumienia. Mówił z taką samą gorliwością do biedaczków i tych, którzy rządzili światem. A potem był maj, strzały i wylęknione głębie, poderwane do lotu...

Któregoś dnia Tato poprosił:

– Naucz mnie odmawiać Różaniec, bo jeśli On tak lubi się na nim modlić, to ja mogę modlić się tak za Niego. Nauczyłam. I choć nigdy nie miał swojego różańca, ja wiedziałam, że przeplata palce. Jeden dziesiątek Różańca odmawiany tak, jak mnie tego nauczyła niezwykła pani Basia: każde Zdrowaś Mario za kogo innego… Teraz wszystkie były w jednej intencji.

Wolna Polska

Modlitwa ludzi różnych religii w Asyżu, wolna Polska i cierpienie na myśl o tym, że słowo „rodzina” traci swoją wartość. Jedni zachwycali się tym, co dyktuje świat, inni nadstawiali uszu na głos Jego nowej ewangelizacji.

Odejście

W przeddzień mojego ślubu odwiozłam Tatę do szpitala. Paraliż nie pozwalał mu wyraźnie mówić. – Nie zostawiaj mnie. Pamiętasz? Jak kiedyś będziesz mogła do Niego pojechać to…Obiecaj. Umarł dzień po ślubie. Ból i łzy dyktowały mi rytm dnia, ale wiedziałam, że przecież jego miłość żyje nadal.
Znajdę ją w „dobrych oczach”.
Ot, taka nasza łączność warkoczykowa…

*

2 kwietnia 2005 r. zapłakał cały świat. Mój Tato umarł po raz drugi. Po bez mała 24 godzinach drogi, wioząc ze sobą osobliwe intencje, dotarłam do Rzymu. Pełna obaw i strachu, czy w chorobie podołam trudom i płynącej jeszcze w moich żyłach chemii, dzielnie stałam kilkanaście godzin w kolejce do Bazyliki św. Piotra. Kiedy budził się dzień, dotknęłam jej murów z jedną najważniejszą myślą: pokłonię się mojemu Tacie od mojego Taty… Wśród 5 milionów ludzi, wśród wielkich tego świata i tych zwyczajnych, każdy miał swoją intencję.
Ja też miałam.
Mogłam podejść tak blisko... Zamknęłam oczy i skłoniłam głowę.

*

Już wiem, że najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanuję, one przyjdą same. Nigdy nie zapomnę, co czułam na widok transparentu na tle nieba, na którym dziecięcym charakterem wypisane były równiutkie literki ułożone w zdanie: „Nawet umarłeś pięknie, Tato”…

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Klaudia:
Dziękuję bracie Łukaszu! Drzwi do mojego serca są jeszcze zamknięte, ale dzięki twoim słowom zerwałam zamki i z dnia na dzień coraz mniej boję się być sobą.

Obudź się! Możesz więcej!
[Z o. Łukaszem Buksą OFM rozmawia Agnieszka Konik-Korn]

Patronat

Nasze serwisy