Archiwum | O nas |
Zacząć z rozmachem
34. edycja Vincentiany – jednego z najsłynniejszych i najbardziej lubianych przeglądów piosenek religijnych w Polsce – rusza 1 lipca. Zgłoszenia już trwają »
Nowy numer

Maria Magdalena Sztuka

Jeśli naprawdę jesteś

Była „panienką z dobrego domu”, której wiele zostało dane – „zamożni rodzice, ładny dom, uroda, zdrowie, talenty, mnóstwo znajomych i wielki apetyt na życie”.

B.SZTAJNER/NIEDZIELA

Była „panienką z dobrego domu”, której wiele zostało dane – „zamożni rodzice, ładny dom, uroda, zdrowie, talenty, mnóstwo znajomych i wielki apetyt na życie”. Zaczęła jednak ćpać i nałóg doprowadził ją do stanu, w którym po ludzku nie ma już żadnych szans. Zaczęło się od tzw. miękkich narkotyków. Po trzech latach, z potrzeby poczucia się dorosłą, wyprowadziła się z domu i zamieszkała z chłopakiem, który był producentem i handlarzem polskiej heroiny. Później pogrążała się w nałogu coraz bardziej – doświadczyła całkowitej niepewności jutra, takiej tylko, „aby przeżyć dzisiejszy dzień”. Przeżyła noclegi na dworcach, klatkach schodowych i w przypadkowych mieszkaniach – za flaszkę wódki, była okradana i wykorzystywana. Poznała do głębi brutalne środowisko narkomanów, w którym nie ma żadnych prawdziwych relacji – każdy „za działkę lub kilka złotych sprzedałby każdego – nawet żonę czy męża”, bo „gdy w grę wchodzi uzależnienie, nie istnieją żadne wartości – ani miłość, ani przyjaźń. I żadna świętość”.
Kilkakrotnie podejmowała próby leczenia – jednak wciąż wracała do prochów, znajdując kolejnych tymczasowych kompanów do ćpania. Spadała na dno i wstawała znowu, myśląc o bliskich, którzy umierają martwiąc się o nią, oraz o własnym, nieomal zmarnowanym życiu. I upadała ponownie, gdy nałóg okazywał się silniejszy od zniszczonej braniem psychiki i umęczonej niedostrzeganiem jakiegokolwiek sensu w życiu duszy. Winą, oprócz siebie, obarczała też innych... Kiedy przestała walczyć o swoją godność i człowieczeństwo? Kiedy przestało jej zależeć na samej sobie?…
Książka jest prywatną, osobistą Drogą Krzyżową autorki, która w kolejnych stacjach rozprawia się z ciążącymi na niej dramatami z przeszłości – gdy jest już szczęśliwą, spełnioną kobietą, członkiem zespołu „Mocni w Duchu” – i przejeżdża nocą przez miasto swojej trudnej młodości. Do każdej stacji podczas drogi Jezusa na Golgotę dopasowuje swoje wzloty i upadki. Z Jego cierpieniem i upokorzeniem utożsamia swoją zdeptaną godność, „nagość” społeczną, ból, strach, niepewność. Opowiada też o wspaniałych ludziach, jakich spotkała na swojej drodze – dobrych, życzliwych, którzy jej pomogli i nierzadko uratowali życie, nazywa ich Aniołami.
Niesamowita i silnie przemawiająca do czytelnika jest też nadzieja. Wiara bohaterki w Boga, Jego miłość, Jego wolę i przewodnictwo, a także opiekę – stanowi duże przesłanie tej opowieści. Jednocześnie historia ta jest autentyczna, nie ma w niej sztuczności ani patosu.
Dziewczyna, która szukała miłości, sensu w życiu i własnej tożsamości, najpełniej znalazła ją w Bogu. Po wielu latach, całkowicie zdesperowana i ledwie żywa, mówiła: „Boże, jeśli Ty naprawdę jesteś i mnie widzisz, i zależy Ci chociaż trochę na moim marnym życiu, to przyjdź i pomóż mi! Albo mnie zabierz, bo ja sama dalej nie dam rady. Poddaję się...”.

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Cordemeo:
Kiedy można spodziewać się wyników? ;)

Konkurs Fotograficzny „Niedzieli” - DEKALOG
[]

Patronat

Nasze serwisy