Archiwum | O nas |
Moja Modlitwa
Czy jeśli nie umiem modlić się na głos z podniesionymi rękoma, to znaczy, że nie otwieram się na Ducha Świętego? Czy jeśli nie potrafię skupić się na adoracji Najświętszego Sakramentu, to znaczy, że za mało pragnę przebywać w obecności Jezusa? Czy prawdziwie wierzący człowiek... »
Nowy numer

Wiola

Pójdź za Mną!

Pójdź za Mną – najprostsze słowa wzywające na najbardziej trudną drogę, prowadzące do najpiękniejszego spotkania największej Miłości

ARCHIWUM AUTORKI

Orioński Instytut Świecki (ISO)
zrodził się w sercu św. Ojca Orione z troski o zaangażowanie świeckich w ruch apostolski Małego Dzieła Boskiej Opatrzności. Jest to propozycja powołania do życia konsekrowanego w świecie. Poprzez złożenie ślubu czystości, ubóstwa i posłuszeństwa oraz wierności papieżowi – dziewczęta i kobiety oddają się na wyłączną służbę Bogu, pozostając w świecie. Bez widocznych zewnętrznych znaków poświęcenia się Jezusowi, stają się zaczynem ewangelicznym przemieniającym świat. Pozostają w swoich środowiskach i żyją jak każdy z nas, ale noszą w sobie tajemnicę Bożego wybrania. Swoim życiem potwierdzają prawdę zawartą w słowach św. Alojzego Orione: „Tylko miłość zbawia świat”. Troskę o Boże wybranie realizują przez codzienną Eucharystię, modlitwę Liturgią Godzin, Różańcem, Koronką do Bożego Miłosierdzia, rozważaniem Bożego słowa. Co miesiąc spotykają się na dniach skupienia. Każda z dziewcząt i kobiet stara się znaleźć czas na indywidualny dzień skupienia i modlitwy przynajmniej raz w miesiącu. Latem przeżywają pięciodniowe rekolekcje z odpowiedzialną regionalną i na jej ręce składają poszczególne zobowiązania. Starają się, by ich serca otwierały się na miłość Boga i owocowały miłością do każdego człowieka. Aktywnie włączają się w dzieła oriońskie w swoich środowiskach pracy.
Są konsekrowane Bogu; są zanurzone w świecie; są po to, by przemieniać świat do wewnątrz, by wszystko odnowić w Chrystusie.

I ja te słowa usłyszałam. Długo szukałam, choć odpowiedź była w sercu, zamknięta w słowach z Księgi Izajasza: „Droga jesteś w moich oczach, na-brałaś wartości i Ja ciebie miłuję.”.. Tylko ja Jezusowego „Pójdź za Mną” nie chciałam usłyszeć. Jak każda dziewczyna marzyłam o rycerzu na białym koniu z bukietem konwalii w dłoniach. Ale Bóg przygotował dla mnie stokroć więcej. Działał subtelnie i z miłością. Postawił na mojej drodze dobrego i świętego kapłana z wrażliwym sercem poety. Ów kapłan uczył mnie, jak wsłuchiwać się w głos Boga, tak aby żadnego ze słów życiodajnych nie zmarnować. I to dzięki Jego modlitwie zrodziło się we mnie pragnienie przeżycia rekolekcji ignacjańskich. To był początek mojej drogi w szkole słuchania Pana – mojego słuchania. I byłam przekonana, że sam Bóg „przynęcił mnie na pustynię, by mówić do mojego serca”. I szeptał: „Pójdź za Mną”. Jeszcze długo walczyłam. Ale podjęłam wezwanie na wąską i trudną drogę. Musiałam tylko znaleźć dla siebie miejsce. Wiedziałam, że pragnę być poświęcona Bogu, żyć w świecie, ale nie być ze świata; żyć sama, ale nie być samotną, bo w moim domu drzwi otwarte byłyby dla każdego, kto potrzebuje pomocy.
I znów przychodzi z pomocą kapłan, który zaprasza mnie na rekolekcje do Rzymu wraz z innymi dziewczynami z Polski. Tam poznaję Orioński Instytut Świecki (ISO). I cieszy się moje serce, bo Bóg zaspokoi w Chrystusie każdą potrzebę. Inaczej o tym spotkaniu z ISO myśleć nie mogłam. Orioński, bo założony przez św. Alojzego Orione, który powtarzał, że tylko miłość może zbawić świat; tylko zapatrzeni w ukrzyżowanego Pana możemy kochać z Nim, przybijając się do krzyża; a gdy nie mamy już sił, powtarzajmy: „Zdrowaś Maryjo”, i do przodu, a Maryja wzmocni nas.
Instytut – wspólnota dziewcząt i kobiet, które dzielą moje pragnienie serca. Nie ma samotności tam, gdzie ktoś o mnie co dzień przed Bogiem pa-mięta; tam, gdzie jest wspólnota, gdzie można budować relacje przyjaźni i czuć się akceptowanym i kochanym. Świecki – bo choć dla ludzi i wśród ludzi żyjąc w świecie, to sercem niepodzielnie do Boga należeć. Wtedy już wiedziałam, że znalazłam miejsce dla siebie. Wróciłyśmy do Polski, by w listopadzie złożyć przed Bogiem prośbę o rozpoczęcie drogi do konsekracji właśnie w ISO. Wróciłam również do siebie z tajemnicą w sercu. Moja codzienność to praca w szkole. Katechizuję w gimnazjum i w przedszkolach. Jestem więc mocno zaangażowana w ewangelizację. Potrzebuję siły płynącej z miłości Boga. Dzień zaczynam od Liturgii Godzin, by uwrażliwić serce na Boga i zachwycić się darem wybrania.
W drodze do pracy Różaniec – powtarzając za Ojcem Orione: Zdrowaś – i do przodu. I spotkanie z Miłością na Eucharystii. Świadectwo, czy umiem czerpać z Bożego serca pokój, ciepło i miłość – widać w kontaktach z młodym człowiekiem. I często się przekonuję, że moc w słabości się doskonali. Bóg kocha mnie najmocniej w miejscach, gdzie jestem tak słaba i krucha. I powrót do domu oddaję miłosierdziu Boga, który wśród burzy serca da pokój i moc Słowa. Domowe obowiązki przeplatane aktami strzelistymi, bo chcę być blisko Oblubieńca. A klamrą zamykającą dzień są słowa Boga i Kompleta.
Wyglądam normalnie, bez widocznych znaków przynależności do jakiegoś określonego zgromadzenia. Ale i staję się niemym pytaniem: skąd w tobie uśmiech, choć wokół ludzie nie chcą pokazać radości; skąd czynienie dobra, gdy inni tym samym nie odpłacą; skąd nadzieja wbrew nadziei, gdy obok mówią, że nadzieja umarła. Staram się wtedy życiem „mówić”, że Bóg jest dla mnie wszystkim. Dlatego włączam się w dzieła oriońskie. Jedynym z nich jest posługa na wczasorekolekcjach dla niepełnosprawnych w Brańszczyku. Jestem tam koordynatorem wolontariatu i wolontariuszką. Tam niebo jest na ziemi; a zamiast słów o kochaniu jest prawdziwa miłość z Listu św. Pawła.
Bóg przygotował dla mnie trudne, ale piękne i dobre życie. Nie samotne, mimo że żyję sama. Ukształtował mnie w łonie mojej mamy i powołał. Chciał, bym „w sercu Kościoła była miłością”; bym czyniła zawsze dobro każdemu, a zła nigdy i nikomu. I stało się z moim życiem tak jak w wierszu:
Na dnie mojej duszy
leży bolesna pamięć
Twojego Piątku
nie potrafię już
kochać
bez Krzyża
pozostały w moim sercu
stygmaty miłości

Obym tylko kochać umiała...

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Klaudia:
Dziękuję bracie Łukaszu! Drzwi do mojego serca są jeszcze zamknięte, ale dzięki twoim słowom zerwałam zamki i z dnia na dzień coraz mniej boję się być sobą.

Obudź się! Możesz więcej!
[Z o. Łukaszem Buksą OFM rozmawia Agnieszka Konik-Korn]

Patronat

Nasze serwisy