Archiwum | O nas |
Pogadaj z Ojcem
Moje wspomnienia dotyczące modlitwy sięgają pacierza odmawianego pod czujnym okiem babci. Dzień w dzień. Przecież jego znajomość i jeszcze paru innych modlitw była przepustką do Pierwszej Komunii Świętej. Tak było do czasu, gdy na zbiórce ministranckiej ksiądz zachęcał nas, abyśmy... »
Nowy numer

Jolanta Kobojek

Od Barabasza do Jezusa

Kolejne zlecenie. Kolejny film. Kolejna rola do odegrania. Ale cóż to za wielkie wyzwanie, skoro ma się na swoim koncie współpracę z takimi reżyserami jak John Madden, Salvatores, Loy czy Vanzina, Benvenuti, Barbareschi albo Risi? Co to dla kogoś, kto jest aktorem i reżyserem teatralnym oraz prezenterem telewizyjnym, redaktorem i pisarzem? Mając takie doświadczenie można mieć wrażenie, że nic już nie jest w stanie człowieka zaskoczyć i wywrzeć na nim wielkiego wrażenia. Nikt nie podejrzewa tego, co wydarzy się w konsekwencji podjęcia decyzji o przyjęciu roli.
Jak to możliwe, że człowiek znający perfekcyjnie tajniki gry aktorskiej zapomni się, że jest na planie filmowym i pozwoli się przeszyć temu łagodnemu, aczkolwiek przenikliwemu do głębi spojrzeniu? Na stronie internetowej aktora czytamy: „Stawiam jeden krok na schodach. Instynktownie odwracam się i moje oczy, po raz pierwszy, naprawdę spotykają się z oczami aktora, który gra Jezusa. Głębia tego spojrzenia powala mnie z nóg. Spodziewałem się cierpienia, złości, rozczarowania, goryczy, oskarżenia i wielu innych uczuć, które byłyby właściwe dla osoby, skazanej na śmierć zamiast mnie. Ale nie dostrzegam nic takiego. W tym spojrzeniu widzę tylko wyraz troski o mnie, o mój mizerny stan”.
Czy domyślasz się o kogo chodzi?
Tak, masz rację, to Barabasz z filmu Mela Gibsona pt. „Pasja”. A konkretniej mówiąc chodzi o człowieka, który nazywa się Pietro Sarubbi. Jego dotychczasowe życie wyglądało jak powieść. W wieku 13 lat ucieka z domu przyłączając się do wędrownego cyrku. Wyrusza w końcu na „poszukiwanie siebie” do Tybetu i do Indii. Po powrocie zostaje aktorem.
Zanurza się w rytm życia z pozoru spokojnego: rodzina, kariera, przyjaciele, rozrywka i pragnienie sukcesu. W końcu zjawia się nowe wyzwanie: Mel Gibson zaprasza go do zagrania w swojej produkcji. Dzięki tej roli, podobnie jak w życiu Barabasza, odzyskuje zatraconą wolność i szczęście.
Tego, co wydarzyło się w jego życiu nie może zostawić tylko dla siebie. Wie, że musi się tym dzielić z innymi. I właśnie to chce uczynić także w Polsce. Już 24 lipca, będzie gościem 5. Święta Młodych MGS, czyli Salezjańskiego Ruchu Młodzieżowego. To tam, w Pieszycach, u podnóża Gór Sowich w Kotlinie Dzierżoniowskiej, w domu sióstr salezjanek będzie można jedyny raz w naszym kraju, spotkać się i porozmawiać z aktorem. Niezwykła rozmowa będzie jednym z wielu punktów 5-dniowego spotkania przeżywanego pod hasłem: „Zmień życie, aby żyć”. Temat ten, zaproponowany przez młodzież na jesiennym spotkaniu Rady Młodych, to zachęta kryjąca w sobie głębokie pytanie o sens wiary i poszukiwanie Boga w życiu młodych ludzi. W czasie tych dni nie zabraknie więc spotkań z różnymi osobami – świadkami, którzy będą dzielić się swoim doświadczeniem wiary, kryzysów, poszukiwań i zmagań. Będzie też czas na osobiste spotkanie z Chrystusem w chwilach adoracji i indywidualnej modlitwy, rozważaniu Słowa Bożego, uczestnictwa w sakramentach, a także w radosnej wspólnocie.
Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o spotkaniu, zapraszamy na www.cmw.osw.pl/mgs oraz do kontaktu z s. Wiesławą: wkubiaczyk@gmail.com, tel. 669 902 049.

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Klaudia:
Dziękuję bracie Łukaszu! Drzwi do mojego serca są jeszcze zamknięte, ale dzięki twoim słowom zerwałam zamki i z dnia na dzień coraz mniej boję się być sobą.

Obudź się! Możesz więcej!
[Z o. Łukaszem Buksą OFM rozmawia Agnieszka Konik-Korn]

Patronat

Nasze serwisy