Archiwum | O nas |
Ile kilometrów ma Miłosierdzie?
Mają ambicję stać się największą kampanią filantropijną w Polsce, a za kilka lat dotrzeć na wszystkie kontynenty, do tysiąca miast na całym świecie.
Na razie w ramach kampanii udało się zebrać ponad 4,5 mln zł i zrealizować 185 projektów. „Kilometry Dobra” »
Nowy numer

Monika Syguła

Sztuka przyjmowania

Chyba o wiele łatwiej jest pomagać, niż o pomoc prosić. Nie wiem, co wymaga większej pokory? W życiu doświadczyłam jednego i drugiego, i muszę przyznać, że „więcej radości jest w dawaniu aniżeli w braniu”.

ARCHIWUM AUTORKI

Monika Syguła
mama Tomka (7 lat) i Krzysia (5 lat),z wykształcenia pedagog, autorka blogów: www.naszkrzysiu.blogspot.com; www.autyzm-od-kuchni.blogspot.com

U Krzysia zdiagnozowano autyzm, jak miał 2,5 roku. Był to dla mnie szok. Przeorganizowanie życia i własnego myślenia nie było łatwe. Potrzebowałam wtedy wsparcia, ale nie wiedziałam, gdzie mogę otrzymać pomoc dla dziecka i siebie samej. Kiedy już syn miał dobraną odpowiednią terapię, jasnym stało się, że efekt będzie możliwy przy zaangażowaniu większej liczby osób. Wtedy kolejna niespodziewana wiadomość: starszy syn, Tomek, ma zespół Aspergera i wymaga podobnego leczenia i terapii. Wówczas dzięki Stowarzyszeniu na Rzecz Dzieci z Autyzmem – „Zacisze” z Krakowa – otrzymaliśmy pomoc od wolontariuszek, przeszkolonych do pracy z autystykami. Później z MOPS-u otrzymaliśmy terapeutów do domu i kierowcę, dowożącego dzieci na rehabilitację, hipoterapię (które zapewniło nam Stowarzyszenie „Dziecięce Marzenia” z Niepołomic), zajęcia z logopedą, terapię grupową, indywidualną i do lekarzy. Czasem trzeba bowiem być w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie. Nie było łatwo tę pomoc chłopcom zorganizować, ponieważ biurokracja na każdym niemal kroku rzucała kłody pod nogi. Jednak urzędnicy, z wielkimi sercami otwartymi na nasze potrzeby, robili wszystko, co tylko możliwe, by zapewnić dzieciom optymalną pomoc.

Dwie pary ogromnych niebieskich oczu – to moje wspomnienie z pierwszego spotkania z Krzysiem i Tomkiem. Nie autyzm, nie dziesiątki leków i terapii. Tylko dwójka chłopców otoczonych miłością i dających miłość na własny sposób. Podczas każdego spotkania uczymy się siebie nawzajem, pracując na wspólny sukces. A sukcesem jest każdy najmniejszy krok do przodu, który powoduje, że z uśmiechem na ustach wraca się do domu. I z jeszcze większym idzie na kolejne spotkanie z chłopcami.
wolontariuszka Monika

Ciekawe, że najwięcej otwartości i chęci pomocy proponowały osoby wierzące oraz te, które same w rodzinie mają kogoś chorego czy niepełnosprawnego. Kiedy szukałam logopedy dla Krzysia, niespodziewanie otrzymałam propozycję nieodpłatnej pomocy od studenta podyplomowej logopedii, który zdecydował się dojeżdżać do nas raz w tygodniu 30 km w jedną stronę! Okazało się, że sam ma bardzo chorego syna, objętego opieką hospicjum domowego. Podjął się studiów logopedycznych, by uczyć mowy swoje niesłyszące dziecko! Każdy, kto przychodzi do naszego domu, by pomóc, wie, że każda para rąk jest na wagę złota i każda para rąk będzie miała co robić. Praca terapeutyczna z jednym i z drugim chłopcem, pomoc przy uczeniu ich samodzielności, samoobsługi oraz zabawy, a także podawanie leków, przygotowywanie dietetycznych posiłków (obaj chłopcy wymagają bardzo ścisłej diety) są realne dzięki temu, że często mamy kogoś do pomocy. Niesamowita satysfakcja z efektów pracy terapeutycznej i współudziału w niej daje nam wszystkim siłę, by nie poddawać się, by walczyć o każdą chwilę dla dobra dzieci.

Opowiem Wam historię: Dwaj bracia – Tomek i Krzyś. Wspaniałe urwisy, nie z tej ziemi. Uwielbiają ciuchcie. I psoty. Przedszkole i kabarety....I jest autyzm. Ten z kolei skutecznie próbuje przeszkadzać im w poznawaniu świata i cieszeniu się nim. Są też Rodzice – gotowi na stawienie czoła każdej trudności, choćby wydała się przerastająca ludzkie siły. I jestem w tej historii ja – „ciocia Marta”, która stara się choć w małym stopniu wziąć udział w tej walce.
wolontariuszka Marta


Inną sferą, w której potrzebujemy wsparcia, jest pomoc finansowa. Szacowane roczne koszty leczenia i terapii Tomka i Krzysia to sto tysięcy zł! Jest to daleko ponad nasze możliwości, tym bardziej, że jako mama musiałm zrezygnować z pracy zawodowej i w pełni poświęcić się opiece i terapii moich dzieci. W tej kwestii spotkałam się nie tylko z hojnością parafian mojej aktualnej (niepołomickiej) i rodzinnej (częstochowskiej) parafii, na kiermaszach charytatywnych i kwestach, ale także z pomocą Fundacji św. Barnaby, Wspólnoty Przymierza Rodzin MAMRE oraz studentów Akademii Ignatianum. Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” udostępniła nam subkonto, na które możemy zbierać 1% podatku na leczenie Krzysia oraz darowizny na ten cel. Wielką pomocą finansową, a przede wszystkim modlitewną, ogarnęli nas uczestnicy trzech kolędowych koncertów charytatywnych, które z inicjatywy organizatorów Warsztatów Muzyki Liturgicznej odbyły się w Częstochowie.

Jestem jedną z uczestniczek warsztatów uwieńczonych koncertem, z którego datki zostały przekazane na leczenie Waszych chłopców. Coś się we mnie otworzyło, coś pękło… na razie nie potrafię tego określić i zapewnić (nawet siebie), że wszystko się zmieni i że już umiem się modlić, ale czuję, że jestem na dobrej drodze, i że znów zaczynam „raczkować” w wierze, z tą różnicą, że teraz już świadomie i dojrzale. Pierwszą modlitwę po tej długiej przerwie ofiaruję Waszym chłopcom, bo to dzięki Nim nastąpi ona już teraz. (…..) Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wziąć udział w jakimś przedsięwzięciu, by móc wesprzeć leczenie chłopców. Na pewno przekażę 1% podatku i będę do tego zachęcać moją rodzinę i znajomych. No i obiecuję tę modlitwę, mimo że nieprofesjonalistki, to być może cenniejszą od pieniędzy...

Świadectwa nawrócenia dały mi niesamowitą radość, że nie tylko otrzymaliśmy wiele, ale też nieświadomie coś daliśmy tym osobom, które nam pomagają. A tak naprawdę dał im to Bóg, który pomnaża dobro, gdy się człowiek nim bezinteresownie dzieli...

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Klaudia:
Dziękuję bracie Łukaszu! Drzwi do mojego serca są jeszcze zamknięte, ale dzięki twoim słowom zerwałam zamki i z dnia na dzień coraz mniej boję się być sobą.

Obudź się! Możesz więcej!
[Z o. Łukaszem Buksą OFM rozmawia Agnieszka Konik-Korn]

Patronat

Nasze serwisy