Agnieszka Chadzińska
Masz wybór
Pan zobaczył cię, kiedy samotnie szedłeś. Pan zobaczył cię, kiedy zupełnie nie miałeś do kogo się odezwać. Kroczyłeś szukając jakiegokolwiek światła, A noc była ciemna. I Pan zobaczył wtedy Twoją podniesioną głowę.
MAGDALENA NIEBUDEK/NIEDZIELA
A potem przyszedł chłodny poranek.
Wracałeś. Czułeś się tak, jakbyś pokonał piechotą wiele kilometrów, a były to może dwie przecznice. Wokół panowała cisza. Pobliskie domy otaczała mgła i ty nie bardzo widziałeś cel swojej drogi. Wiedziałeś jednak, że gdzieś tam, w górze za jakiś czas przetrze się niebo i spoza zamglonych chmur z pewnością wyjrzy słońce. Ono cię poprowadzi. Będzie jasny dzień, do głosu dojdą zwyczajne, proste, choć może nie najprzyjemniejsze myśli, zgasną sztuczne światła, znikną iluminacje, pryśnie wszelka sztuczna otoczka, która po ciemku przesłania to, co prawdziwe.
Poraziło cię pierwsze światło. Bolał kolejny krok we wszystkich kościach i mięśniach. Krzyk okazał się szeptem i pusto odbijał się od ścian mijanych budynków. Byłeś sam. Na pewno. Chodzenie bolało. Pomyślałeś, że każdy następny krok będzie cię oddalał od wydarzeń ostatniej nocy. „Kiedy trzymasz mnie za rękę, łatwiej iść” – jaka to była melodia?...




















