Archiwum | O nas |
Zacząć z rozmachem
34. edycja Vincentiany – jednego z najsłynniejszych i najbardziej lubianych przeglądów piosenek religijnych w Polsce – rusza 1 lipca. Zgłoszenia już trwają »
Nowy numer

O radosnym przesłaniu Apokalipsy z ks. Fabio Bartolim rozmawia Agnieszka Konik-Korn

Straszne piękno Apokalipsy

Apokalipsa jest księgą Pisma Świętego, która budzi niepokój. Znamy poszczególne czytania z liturgii Mszy św., ale z takich fragmentów trudno jest złożyć całość… „Aby zrozumieć Apokalipsę, trzeba przeczytać ją w całości” – twierdzi ks. Fabio Bartoli, autor książki „Wyjdź, ludu mój, z Babilonu. Dobra Nowina Apokalipsy: opór i radość”, która od niedawna jest na polskim rynku wydawniczym

ornitozavr/Fotolia.com

AGNIESZKA KONIK-KORN: – Jak we właściwy sposób poznawać tę księgę?

KS. FABIO BARTOLI: – Największy problem w interpretacji Apokalipsy bierze się właśnie stąd, że czyta się ją we fragmentach. Natomiast jeżeli czytamy ją tak, jak się czyta np. powieść, wówczas sens pojawia się w sposób bardzo jasny.
Ta księga to najdłuższa przemowa Chrystusa Zmartwychwstałego. Apokalipsa to jest Ewangelia, to Słowo Jezusa, który powierza św. Janowi przesłanie dla siedmiu Kościołów prowincji Azji, odpowiadającej obecnej śródziemnomorskiej Turcji. To przesłanie prorockie i bardzo mocne. Tym, co Pan Jezus chce pokazać Janowi w Apokalipsie, jest fakt, że rzeczywistość nieba i ziemi to nie są dwie rzeczywistości rozłączone, rozdzielone, ale to, co dzieje się w niebie, ma odbicie na ziemi, i odwrotnie. To prawda, że podczas tej liturgii zdarzają się rzeczy, które mogą wydawać się przerażające, dramatyczne, ale nie wolno zapomnieć, że ta liturgia, to jest liturgia oblubieńcza, jej końcem są zaślubiny Chrystusa z Kościołem. Mój wielki mistrz, prof. Luis Alonso Schökel, który wykładał na Uniwersytecie Gregoriańskim, mówi, że całe Pismo Święte jest zawarte w dwóch świętach zaślubin – w małżeństwie Adama i Ewy oraz w zaślubinach Chrystusa z Kościołem. Można więc powiedzieć, że Pismo Święte jest drogą do Apokalipsy, ta zaś jest punktem końcowym, kulminacją całego Objawienia. Na Apokalipsę nie trzeba patrzeć z obawą, ale z wielką nadzieją. Ostatnie słowa Apokalipsy są przepiękne: „A Duch i Oblubienica mówią: «Przyjdź!». I kto słucha, ten niech powtórzy «Przyjdź!»”. Pan Jezus mówi: „Oto Ja przyjdę szybko”. To jest przesłanie Apokalipsy.

– W jaki sposób podejmować trudną lekturę Słowa Bożego w codziennym zabieganiu, na różnych etapach życia? Jak znaleźć czas na modlitwę i rozważanie Pisma Świętego, by były one owocne i stanowiły prawdziwe spotkanie z Panem Bogiem?

– W tradycji Izraela istnieje zasadniczy element, który jest sercem tej tradycji. To szabat, czas, w którym mówimy Panu Bogu: „Ty jesteś Panem czasu”. To jest właśnie moment, w którym zatrzymuję moją pracę i mówię Bogu, że to On ma prymat nad wszystkimi rzeczami. Jestem przekonany, że wrażenie braku czasu, które mamy, jest w dużej części tylko wrażeniem spowodowanym przez lęk. Bardzo rzadko kochamy to, co robimy. Modlitwa wyzwala mnie z lęku i daje radość czynienia tego, co robię. W ten sposób odnoszę wrażenie, że mój czas się pomnaża. A więc jestem w stanie przyjąć wszystko bez lęku i z radością. I jestem w stanie zrobić wszystko o wiele łatwiej i w krótszym czasie. Św. Tomasz z Akwinu mówił, że odpoczynek nie polega na niepracowaniu, ale na pracy z radością. Jest też inna rzecz, o której trzeba powiedzieć – żeby nauczyć się zarządzania czasem w życiu duchowym, bardzo ważne jest skupianie się na rzeczach zasadniczych.

– Jak to zrobić?

– Podam taki przykład: dziś obudziłem się późno i ponieważ wczoraj wieczorem byłem bardzo zmęczony, rano usiadłem przy stole, aby ułożyć program dnia. Pierwszą rzeczą było ustalenie, kiedy będę miał dziś czas na modlitwę – na Laudesy, na Godzinę Czytań, na Mszę św. A później na podstawie tego, zbudowałem resztę planu dnia. To bardzo ważne. Należy wcześniej dać prymat Panu Bogu, a całą resztę zbudować wokół tego. Czas to jest inna nazwa porządku, jaki dajemy różnym rzeczom. Jak ktoś mówi, że nie ma czasu, to tak, jakby mówił, że ta rzecz go w gruncie rzeczy nie interesuje.

– Apokalipsa napisana jest bardzo specyficznym, symbolicznym językiem, który nie jest dla nas do końca zrozumiały. W jaki sposób poznawać tę symbolikę? Czy jest ona rzeczywiście tak bardzo skomplikowana, jak się wydaje?

– Jesteśmy przyzwyczajeni do języka bardzo technicznego. Myślę, że jest to jedno z największych nieszczęść XXI wieku. Nie potrafimy mówić językiem poetów, artystów, malarzy, dzieci. Dlatego też nie używamy już języka obrazów, ale języka sformułowań. Ale sformułowania w rzeczywistości są abstraktami, tak jak obrazy. A nie można mówić o Bogu bez używania języka obrazów. Nie można mówić nie tylko o rzeczywistościach duchowych, ale i o rzeczywistościach psychologicznych bez używania języka metafor, przenośni. Kiedy np. mówię, że dotknęło mnie jakieś doświadczenie, to nie oznacza, że zostałem dotknięty fizycznie. Kiedy mówię, że coś mnie uderzyło, to oczywiście używam przenośni, nie oznacza to, że otrzymałem cios. My używamy języka bardzo zredukowanego. Wiadomo, że gdy rozmawiamy o wyścigach psów czy o kwestiach technicznych, możemy używać języka bardzo specyficznego. Ale jest to bardzo nudne.
Piękne rzeczywistości życia muszą być opowiadane przy pomocy metafor. Powinniśmy na nowo nauczyć się używać języka, żeby napełnić się tym pięknem, o którym już zapomnieliśmy.
Księga Apokalipsy jest pełna piękna. Piękna często strasznego, ale piękno... jest straszne. Problemem jest to, że my nie jesteśmy przyzwyczajeni do tych mocnych, strasznych obrazów piękna, więc nie jesteśmy też w stanie cieszyć się nimi i gustować w nich.

* * *

Ks. Fabio Bartoli
Urodził się w rodzinie rzymskich intelektualistów. Młodzieńcza pasja do filozofii egzystencjalnej zaprowadziła go do odkrycia Kościoła i powołania kapłańskiego. Studiował filozofię i teologię z najlepszymi teologami katolickiej odnowy posoborowej w Rzymie. Zakończył studia pracą licencjacką o chrystologii Josepha Ratzingera, którą pozytywnie ocenił papież Benedykt XVI. Po ciężkim wypadku, który przerwał jego karierę naukową, poświęcił się całkowicie pracy pastoralnej, od prowadzenia parafii do pracy ze zgromadzeniami zakonnymi i ruchami odnowy Kościoła. Od 20 lat jest związany ze Wspólnotą „Maryja” Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej.

* * *

Ludzie zazwyczaj nie uznają Księgi Apokalipsy za Ewangelię, sądzą, że jest raczej przepowiednią nieszczęść. A przecież Apokalipsa naprawdę jest „Dobrą Nowiną” i to na dodatek najlepszą z całego Pisma Świętego. Książka ks. Fabia Bartolego przyjmuje formę przewodnika, dzięki któremu możemy doświadczyć Apokalipsę we własnym życiu i to jako drogi ku wyzwoleniu, wędrówki ku niebiańskim godom. Księga Apokalipsy jest również podręcznikiem oporu i chrześcijańskiej radości, pomagającym zrozumieć ostateczny sens naszego życia i powołania.

Ks. Fabio Bartoli, „Wyjdź, ludu mój, z Babilonu. Dobra Nowina Apokalipsy: opór i radość”, wyd. Bratni Zew

* * *

Konkurs!!!

Twoje zarządzanie czasem...
Jak znajdujesz go dla Boga?
Napisz na naszym fb!
Za najciekawsze posty książki ks. Fabia Bartolego.

www.facebook.com/NiedzielaMlodych

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

DialogSercaMiłości:
Lenistwo i zaniedbanie to nasze ciągłe problemy, wraz z nadmiernym interesowaniem się wiadomościami ze świata, a szczególnie sensacjami. Nie zaniedbujmy naszych bliskich i otaczającej - bezpośrednio -rzeczywistości. Dbajmy o swoją pracę, powierzone zadania, ludzi, którą mamy wykonywać najlepiej, a nie interesujmy się pracą innych.

Sposób na czyściec
[Z s. Marie-Blandine Direz rozmawia Joanna Szubstarska]

Patronat

Nasze serwisy