MR/kuriaczestochowa.pl

Rio in Częstochowa! - dzień trzeci

„Żyć pełnią życia” – pod takim hasłem upłynęła pierwsza część trzeciego dnia Forum „Rio in Częstochowa!”. Swoimi życiowymi refleksjami życiowymi w czasie konferencji podzielili się z młodzieżą ks. Piotr Mazurkieiwcz, Maria Pieńkowska oraz małżeństwo Katarzyny i Andrzeja Gieryczów. Zgodnie podkreślali oni, że szczęśliwe, pełne radości życie jest możliwe w zgodzie z nauczaniem Jezusa Chrystusa.

Magdalena Niebudek

- Cokolwiek w życiu robimy, róbmy dobrze. Jest w życiu każdego z nas coś takiego, co moglibyśmy nazwać kryzysem połowy życia. Polega on na tym, że człowiek wspina się po drabinie i w połowie drogi na szczyt, kiedy wydaje mu się, że prawie wszystko już osiągnął, nagle orientuje się, że drabina nie stoi przy właściwej ścianie i trzeba iść od początku. Zaczynanie od początku niesie jednak ze sobą przeświadczenie, że wszystko co teraz uczynię jest na poważnie i najprawdopodobniej po raz ostatni w życiu. Z dni i lat, które nam pozostały nie można zmarnować żadnego momentu, trzeba sięgać do głębi chwili. Nigdy nie wiadomo, kiedy kogoś widzimy po raz ostatni. Warto wszystko przeżywać na poważnie. Pamiętam wizytę papieża, bł. Jana Pawła II, który przyjechał na spotkanie z młodzieżą na Westerplatte. Mówił on wtedy: – „Nie garnijcie się do życia, które nic was nie kosztuje. Musicie wymagać od siebie nawet gdy od was nikt niczego nie wymaga”. Żyjemy w świecie, gdzie propaganda nie stawia sobie wymagań, zgodnie z hasłem: „Róbta co chceta”. Papież powiedział wtedy również: -„Ci, którzy rządzą chcą żebyście nie stawiali sobie żadnych wymagań. Żeby wasze życie nie było nic warte, żebyście mieli słabe charaktery. Nic się nie powtórzy drugi raz, Musicie wymagać od siebie!” – powiedział w pierwszych słowach ks. Mazurkiewicz.

Następnie głos zabrała Maria Pieńkowska, katechetka ucząca w warszawskich gimnazjach i liceach, pierwsza członkini wspólnoty „Emmanuel” z Polski. Mówiła ona o czterech podstawowych punktach, które składają się na szczęście każdego człowieka. – Pierwszy z nich to kochać i być kochanym. Być zaakceptowanym, Wchodzić w relacje międzyludzkie. Drugi to poczucie wolności. Św. Paweł wiele o tym pisał. Bóg obdarza nas niesamowitym darem, ryzykując że Mu się zagubimy, bo bez wolności nie mam miłości. Trzeci aspekt to możliwość życia w prawdzie, życia zgodnie z nią, odkrywanie jej. Wreszcie czwarty to poczucie bezpieczeństwa, to bardzo potrzebne, wielu tego brakuje. Wartości podsuwane nam przez świat, diabła proponują nam fałszywe wizje tych czterech wartości, jakieś ich substytuty. Namawiają nas do samorealizacji, egoistycznego podejścia, zamiast wolności samowolę i bylejakość. Człowiek wchodzi wtedy w zniewolenia, uzależnienia. Nie wytrzyma bez seksu, telefonu komórkowego, internetu, władzy. W wypadku prawdy docierają do nas rzeczy, które od prawdy są bardzo dalekie, Ktoś chce, żebyśmy przeżywali życie niepełnie, w sposób niedokończony. Chcą abyśmy żyli w jakimś fałszu, bezpieczeństwo budowali nie na Bogu, ale na pieniądzach, na rzeczach ulotnych. Dla tego poczucia ludzie stają na uszach, bo może będziemy potrzebować pieniędzy na operację na starość. Możemy jednak nie dożyć tych chwil i wtedy przegapimy życie. Receptą dla każdego z nas powinno być „8 błogosławieństw”. W szczególności zaś ostatnie, które jest skierowane do nas wszystkich – „Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają z Mego powodu, tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami”. Dzisiejszy świat nie jest urządzony przez chrześcijan. Kiedy upadało cesarstwo rzymskie to barbarzyńcy przychodzili z zewnątrz. Nasz problem polega na tym, że już dawno nie zauważyliśmy barbarzyńców. Jeśli w tym świecie bedziemy żyć po chrześcijańsku, będziemy napiętnowani. Jeśli masowo produkuje się dzieci metodą in vitro, legalizuje małżeństwa homoseksualne, a w Belgii dyskutuje się nad prawem do eutanazji dzieci, to jest to barbarzyństwo. – mówiła pani Maria.

- Jak my żyjemy pełnią życia? O to często pytają nas ludzie, którzy chcą aby im pomoc, aby mogli poczuć spełnienie swojego życia – powiedziała Katarzyna Gierycz. – To co jest charakterystyczne to to, że ludzie odsuwają od siebie ostateczne decyzje, – małżeństwa, życia konsekrowanego. Wynika to z różnych przyczyn, z różnych lęków. My jesteśmy osobami o różnych wyznaniach. Wszyscy nam mówili, że to się nie uda, ale dla nas najważniejsze było, że się kochaliśmy. Ja się zawsze modliłam, żeby spotkać człowieka, które pokocham na zawsze i miałem to przeczucie, że jest nim właśnie Andrzej. Nasza droga zawsze była drogą z Panem Bogiem. Zawsze jest to ryzyko, zwłaszcza kiedy nie mamy sprzyjających osób wokół siebie. Powierzyliśmy naszą drogę Panu Bogu i dziś tego nie żałujemy – mówiła pani Katarzyna, a jej mąż Andrzej dopowiadał: – Dowiedziałem się od żony czegoś nowego, mianowicie, że brała pod uwagę, że może się nie udać (śmiech). To faktycznie była trudna decyzja, mniejszości zawsze mają więcej obostrzeń. Ja już w czasach licealnych podjąłem decyzję, że w swoim życiu zawsze będę słuchał tego, co podpowiada mi Bóg. Kiedy w ręce wpadła mi książka „Trójkąt małżeński”, mówiąca o życiu w małżeństwie, zarazem z Panem Bogiem. Logiczną konsekwencja było, że chciałbym spotkać kobietę. Oczywiście, że po drodze zawsze może się coś nie udać, ale uwierzyliśmy, że z Panem Bogiem nic złego nas nie spotka. Jesteśmy szczęśliwymi ludźmi i kroczymy dalej razem – zakończył Andrzej Gierycz.

Wieczorem w ogrodzie wokół WSD w Częstochowie miał miejsce Tydzień misyjny. W piątek - 26 lipca - uczestnicy „Rio in Częstochowa!” podzieleni zostaną na oddzielne grupy chłopców i dziewcząt. W tych grupach udadzą się na Jurę Krakowsko-Częstochowską, aby tam rozważać temat: „Ubóstwo i braterstwo”.

Zobacz także:

Zakończyło się Europejskie Forum Młodych „Rio in Częstochowa”

Ostatniego dnia Europejskiego Forum Młodych „Rio in Częstochowa”, które odbywało się w dniach 23–28 lipca przy Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie, jego uczestnicy wysłuchali... ... »

Duch Święty nas orzeźwiał

Plac przy figurze Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie 27 lipca zmienił się w istną patelnię. ... »

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Aga:
Było cudownie. Czuło się Boga wszędzie. Może po wyjściu ze szpitala nie mogłam być na całym spotkaniu Młodych ale niczego nie żałuję!!! Byłam krócej ale wiele skorzystałam. Było to coś wspaniałego. Będę o Tym pamiętać zawsze: " Chrystus nas zaprasza Przyjdźcie przyjaciele, Chrystus nas posyła bądźcie misjonarzami" . To w życiu się liczy Bóg i Jego miłość.

Młody Kościół świętuje - Rio w Krakowie rozpoczęte

Niedziela Młodych

Franciszek na Twitterze

Polecamy

Rio w Polsce

Nasze serwisy