Archiwum | O nas |
Marcin od miłości
Niewiele ponad trzy miesiące dzielą nas od Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się 17-25 stycznia 2019 r. w Panamie, w Ameryce Środkowej. Dziś chcemy wam przybliżyć kolejnego patrona tych dni – św. Marcina de Porres »
Nowy numer

Angelika

Dla ciebie

[Jezus] wskazuje wam drogę osobistego zaangażowania i poświęcenia samych siebie: jest to Droga Krzyżowa. Droga Krzyżowa jest drogą szczęścia pójścia za Chrystusem aż do końca, w często dramatycznych okolicznościach życia codziennego; jest to droga, która nie boi się niepowodzeń, marginalizacji lub samotności, ponieważ wypełnia serce człowieka pełnią Jezusa. Jest to droga nadziei i przyszłości.
Papież Franciszek

Siedzi przy niewielkim stoliku z filiżanką kawy w ręce. Wybrała ten w rogu kafejki, najbardziej intymny. Chciała pogadać. Uciec od zgiełku, pędu życia. Na mój widok macha radośnie. Rozmawiamy właściwie o wszystkim. Studiach, pracy, znajomych. Problemach z bliskimi. Takich zwyczajnych.

– Wiesz, zawsze chciałam mieć wszystko poukładane... – usłyszałam zupełnie nieoczekiwanie. – Studia, praca, dom, rodzina... Po drodze terapia, bo z moimi doświadczeniami z domu to raczej zero szans na cokolwiek.

– Nie wiedziałam, że miałaś tak trudno.

– Nikt nie wiedział. Zawsze przecież byłam fantastyczna – mówiła z ironią. – Zawsze przygotowana na maksa, uśmiechnięta, kreatywna. Gotowa do pomocy każdemu, kto się tylko nawinie. I zawsze chciałam idealnego świata, kompletnie innego od tego, który znałam do tej pory. Bez przemocy. I bez słów, które ranią bardziej niż kabel z dzieciństwa na moich nogach.

Na chwilę zawiesiła głos, patrząc daleko poza mną.

– Zaczęłam terapię – żeby rozprawić się z demonami przeszłości; podjęłam kierownictwo duchowe – żeby zostać przy Bogu. Chciałam poukładać sobie od nowa mój świat. Wtedy usłyszałam coś, co nie daje mi spokoju: „Ty nie chcesz krzyża w swoim życiu”. Czyli że co? Że nie wystarczy już tego, co oberwałam? Że wciąż mam zgadzać się na kolejne ciosy? Że nie mam prawa bronić się przed nimi? Że to wszystko, co robię, to tylko ucieczka? Strasznie się buntowałam. O co tu chodzi?

Poszłam z tym wszystkim na adorację. Tam, gdzie w tle mój ukochany Jezus Miłosierny. W końcu to Jego sprawa. Niech mi wytłumaczy. To nie na moją głowę. Siedziałam. A że byłam zupełnie sama, czułam, że miałam Go na wyłączność. Jakby chciał mi zrekompensować nieobecność moich rodziców, jak byłam mała. Jakby mi mówił: Jestem tu tylko dla ciebie... On, ze śladami gwoździ. Poraniony, ale spokojny. Pomyślałam wtedy, że nie o idealną mnie chodzi, nie o idealny świat. Ale o to, co zrobię z moją przeszłością – czy wciąż będzie ciągnęła się za mną i wyznaczała kierunek...

I z moim teraz. Czy zrzucę z siebie skorupę niedostępności, perfekcyjności i pozwolę komuś wejść do mojego życia… z ryzykiem kolejnych ran. Ale tym razem jeszcze z Chrystusem. Z Jego krzyżem. Z pewnością, że to ma sens. Znajdę w sobie nadzieję...?

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

DialogSercaMiłości:
Lenistwo i zaniedbanie to nasze ciągłe problemy, wraz z nadmiernym interesowaniem się wiadomościami ze świata, a szczególnie sensacjami. Nie zaniedbujmy naszych bliskich i otaczającej - bezpośrednio -rzeczywistości. Dbajmy o swoją pracę, powierzone zadania, ludzi, którą mamy wykonywać najlepiej, a nie interesujmy się pracą innych.

Sposób na czyściec
[Z s. Marie-Blandine Direz rozmawia Joanna Szubstarska]

Powołania Oblaci

Chrystus w mieście

Klinika Czystych Serc

Patronat

Nasze serwisy