Archiwum | O nas |
Naznaczony słowami
Witam Cię serdecznie, drogi Czytelniku, po długiej przerwie! Mam nadzieje, że tym razem powróciłem na dłużej. Czemu mnie nie było tyle czasu? Trochę podróżowałem, szukałem, odkrywałem. Starałem się nie siedzieć w miejscu. Cytując św. Augustyna: „Świat jest książką i ci,... »
Nowy numer

Maria Paszyńska

„Ty jesteś człowiek Boga”

Archiwum s. Ewy Bartosiewicz

Mam przyjaciela. To wierzący, przystojny, inteligentny człowiek, słowem – idealny kandydat na męża. Pewnego dnia, gdy byliśmy na drugim roku studiów, odebrałam telefon.

– Wstępuję do zakonu.

– Jak to? – zapytałam drżącym głosem. – Ale co się stało?

– Zakochałem się.

– W Iwonie, jasne, ale tym bardziej nie rozumiem...

– Nie, zakochałem się tak naprawdę – uciął. – W Bogu.

I opowiedział mi, jak w walentynki stanął podczas Mszy św. przed ołtarzem i nagle przestał się opierać, narzucać Bogu swoją wolę i po prostu wiedział. Nigdy nie zapomnę uczucia zagubienia. Oto człowiek, którego długo znałam, wobec którego miałam określone oczekiwania, rzuca studia, rozstaje się z dziewczyną i zakłada habit. Kompletnie niezrozumiałe.

Gdy emocje opadły, zaczęłam analizować, starając się przełożyć jakoś jego doświadczenie na moje własne i... przestałam się dziwić. Któż z nas bowiem jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o początek miłości, ową iskrę, która umożliwiła nam podjęcie najważniejszej decyzji w życiu – decyzji o tym, kogo chcemy kochać.

„Mówiąc o powołaniu, należy mieć świadomość, że poruszamy się w obszarze, w którym nie wszystko da się wytłumaczyć rozumem. (...) To jest jakiś dar i tajemnica. Tego się nie da matematycznie wyjaśnić. (...) To jest jakiś rodzaj pewności, którą ma się w sercu”.

Ja miałam pewność, że chcę być żoną. On odkrył, że to, za czym od dawna tęskniło jego serce, to wstąpienie do zakonu. Jedni wstępują na ścieżkę życia w małżeństwie, inni na kapłańską. Czasem jakaś kobieta słyszy, jak jej serce szepce: „Ty jesteś człowiek Boga”, i wybiera życie zakonne.

„To jest coś, co się w człowieku odzywa i szuka się tego, czym to coś jest. Porównuję to do zabawy w podchody z Panem Bogiem”.

„Każda odpowiedź na pytanie, jak zrodziło się powołanie, jest wielopłaszczyznowa”. Jedni znają ją od zawsze, inni muszą odkryć.

„Ja mam odkryć to, co Pan Bóg mi dał i co jest w moim sercu. To pragnienie jest we mnie. Nie w powietrzu, nie na zewnątrz, nie dookoła mnie, tylko we mnie. Ja to odkrywam w sobie. To jest najgłębsze pragnienie mojego serca, które odkrywam i bez względu na okoliczności idę za tym. Okoliczności mogą być trudne...”.

Kiedy wybiera się powołanie do życia w małżeństwie, nikt się nie dziwi. Gdy mężczyzna chce być kapłanem, zwykle napotyka pewien opór. Kiedy młoda kobieta oświadcza, że świadomie i bez żadnego przymusu wybrała powołanie zakonne, najczęściej słyszy, że oszalała.

Wielu z nas siostry zakonne kojarzą się „z czarnymi habitami i smutnym towarzystwem w kościele”. W naszych oczach są to takie nieszczęsne osoby, których życie w ludzkich kategoriach jest przegrane. Myślimy, że są „smutne i infantylne, że ich życie jest zamknięte i bezsensowne. Że gdzieś tam po cichutku siedzą i modlą się, nic ciekawego nie robią. (...) same kobiety z kompleksami, których nikt nie chciał” albo że mamy „do czynienia z osobą z innej planety, do której w ogóle nie można podejść i zacząć rozmowy”.

Ewelina Tondys postanowiła sama sprawdzić, jaka jest prawda na temat życia zakonnego. Odbyła dziesiątki rozmów z siostrami z zakonów czynnych, misyjnych i klauzurowych, habitowych i bezhabitowych, w różnym wieku i różnych profesji. Wśród jej rozmówczyń znalazły się m.in.: profesor filozofii, psychiatra, ginekolog, nauczycielka, siostra-taternik, muzyk. Włożyła ogrom wysiłku, by usłyszeć głos sióstr, dowiedzieć się, co mówią same o sobie. Efekt jej pracy obala wszelkie stereotypy.

„Pójście za wezwaniem daje szczęście” –powtarzają siostry. „Osobiście odbieram siebie jako entuzjastkę powołania. Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy je odkryłam, i czuję, że ono mnie niesie cały czas”.

„A że rodzą się w życiu różne frustracje, kryzysy, pytania o logikę i sens, to się rodzą. Nikt nikomu na naszej drodze nie mówi, że będzie łatwo. Akurat tego Jezus nie gwarantuje. Taka deklaracja nigdy nie pada. (...) Sprawdzają się wszystkie Jego obietnice, ale ta o łatwym życiu nigdy nie pada”.

Prawda ta dotyczy każdego powołania bez wyjątku – i do małżeństwa, i do kapłaństwa, i do życia zakonnego czy życia w samotności. Odpowiedź na powołanie wymaga, jak wszystko, co wartościowe i piękne, wysiłku. Mimo to rzesze ludzi wchodzą na powołaniowe szlaki z pełną świadomością i zgodą na czekające ich tam trudności. Po co? „Pewnie po to, żeby odpowiedzieć na miłość i przeżyć przygodę swojego życia”, bo „nie chodzi o to, czy jest łatwe, ale czy daje szczęście i radość (...). Jeżeli nasze życie ma być tylko wygodne, to ono nie ma sensu”.

„Sama nie wymyśliłabym sobie takiego scenariusza, jaki mi Pan Bóg zafundował. W najśmielszych oczekiwaniach nie myślałam, że wyląduję w takich miejscach, z takimi ludźmi, w takiej konfiguracji, że moje życie będzie tak oryginalne. Krótko mówiąc, Pan Bóg ma szalone poczucie humoru i wielokrotnie się o tym przekonałam. Rzeczy po ludzku niemożliwe stają się możliwe. Bóg ma masę pomysłów na to, żeby życie było bogate, twórcze, nieprzewidywalne. Bo moje życie takie jest”.

* * *

Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Habit zamiast szminki, czyli zakonnice zabierają głos” Eweliny Tondys, Wydawnictwo Dolnośląskie 2017.

To książka, którą powinien przeczytać każdy chrześcijanin i w zasadzie każdy człowiek, żeby zweryfikować własne życie. Każdy – bez względu na płeć, powołanie życiowe czy poziom zaangażowania religijnego. Dawno nie czytałam czegoś tak wartościowego i prawdziwego.

mp

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

DialogSercaMiłości:
Lenistwo i zaniedbanie to nasze ciągłe problemy, wraz z nadmiernym interesowaniem się wiadomościami ze świata, a szczególnie sensacjami. Nie zaniedbujmy naszych bliskich i otaczającej - bezpośrednio -rzeczywistości. Dbajmy o swoją pracę, powierzone zadania, ludzi, którą mamy wykonywać najlepiej, a nie interesujmy się pracą innych.

Sposób na czyściec
[Z s. Marie-Blandine Direz rozmawia Joanna Szubstarska]

Studia Ignatianum

Powołania Oblaci

Chrystus w mieście

Klinika Czystych Serc

Patronat

Nasze serwisy