Archiwum | O nas |
List ojców synodalnych do młodzieży
My, ojcowie synodalni, zwracamy się do was, ludzi młodych całego świata, ze słowem nadziei, zaufania i pocieszenia. Zgromadziliśmy się w tych dniach, aby słuchać głosu „wiecznie młodego” Jezusa Chrystusa i rozpoznać w Nim wasze liczne głosy, wasze okrzyki radości, narzekania... »
Nowy numer

Ks. Grzegorz Bartko

Szczebiotanie do miłosnej melodii

Po co mi modlitwa, skoro Pan Bóg i tak wszystko o mnie wie? Dlaczego aż tyle czasu mamy poświęcać na rozmyślanie, skoro zamiast długiego siedzenia można zrobić w końcu coś pożytecznego?

BOŻENA SZTAJNER/NIEDZIELA

Panie,
nie potrafię słuchać Twojej melodii
wieczoru spacerującego przez miasto
rosnących kwiatów
śpiących stawów
delikatnie przymrużonych powiek

chodzę wciąż w brudnych swetrach gwaru
nie jestem melomanem dobrych myśli
boję się słuchać czegokolwiek
nie rozumiem mądrego milczenia

otul mnie ciepłym
płaszczem dźwięków

wszak jesteś wieczną miłosną melodią
niech mój oddech wtopi się w marsz Twego tryumfu
głęboko we mnie ukryłeś
partytury Twojej chwały
rytm świętości
naucz mnie Panie czytać nuty
dzień po dniu
takt za taktem

Jak to dobrze, że pojawiają się pytania! To znaczy, że myślicie – wykrzykują nieraz profesorowie po zakończonych zajęciach. Podobnie jest z drogą wiary. Jeśli ktoś „na poważnie” chce żyć modlitwą, wówczas pojawią się wątpliwości. Pamiętam, że będąc w seminarium, zasypywałem ojca duchownego pytaniami na temat właściwego kształtu rozmowy z Panem Bogiem. Pojawiał się problem: „Po co mi modlitwa, skoro Pan Bóg i tak wszystko o mnie wie? Dlaczego aż tyle czasu mamy poświęcać na rozmyślanie, skoro zamiast długiego siedzenia można zrobić w końcu coś pożytecznego?”. Ojciec duchowny, teraz już ponad 80-letni kapłan, jak dawni Ojcowie Pustyni, odpowiadał z ogromną cierpliwością: „W modlitwie chodzi przede wszystkim o miłość i o obecność. Pan Bóg chce, abyśmy osiągali prawdziwą wolność, chce słuchać naszego «szczebiotania», ponieważ bardzo nas kocha”. Osoba kierownika duchowego jest wielkim skarbem. Dzięki przewodnikowi na drodze modlitwy można uniknąć nawet lat błąkania się i szukania właściwych rozwiązań. Czasami jedno zdanie, takie jak to – „Pan Bóg lubi słuchać wołania twego serca” – rozwiewa wątpliwości. Otrzymałem więc doskonałą odpowiedź. Przez kolejne lata coraz lepiej rozumiem tę prawdę zakorzenioną w duchowej tradycji Kościoła.
Wspaniały proces dokonuje się w nas wówczas, kiedy dosłownie każda myśl, każde wzruszenie – są przekuwane w modlitwę, gdy nieustannie kierujemy myśli ku Bogu. Właśnie taki stan skupienia osiągnęli święci, a wśród nich bł. Jan Paweł II.
Pośród wielu obowiązków, wciąż koncentrował swoje myśli na Panu Jezusie. Chyba właśnie dlatego był tak bardzo do Niego podobny. Również my możemy spróbować takiej spontanicznej modlitwy w różnych momentach dnia. Świetną pomocą w tym są spontaniczne akty strzeliste: „Jezu, powierzam Ci tę osobę, z którą rozmawiam. Matko Najświętsza, pomóż. Boże bądź uwielbiony w radości, którą właśnie przeżywam”...
Bardzo praktycznie do takiej modlitwy wzywał św. Jan Chryzostom, mówiąc: „Można modlić się często i gorąco. Nawet na targu czy w czasie samotnej przechadzki, siedząc w swoim sklepiku czy też kupując lub sprzedając, a nawet przy gotowaniu”.
Takie „przekuwanie” myśli i wszystkich czynów w dar złożony Panu Bogu jest przewodnią myślą genialnego dzieła św. Josemaríi Escrivy de Balaguera pt. „Kuźnia”. Święty autor stwierdza, że szlachetne serce człowieka wypełnione tyloma ciężarami, złożone Panu Bogu w darze, prze-mienia się we wspaniały klejnot. Mówmy więc do Pana Boga jak najwięcej, tak jak dziecko opowiada o wszystkim swoim rodzicom. Zasypujmy go radościami i żalmy się. Wówczas w mocy Ducha Świętego następuje proces „przekuwania” naszych zalęknionych myśli w światło, a ono pochodzi od Boga. Wówczas otrzymujemy wspaniałe natchnienia.
Podczas szczerej i gorliwej modlitwy nadchodzi taki moment, kiedy już nie trzeba mówić, tylko po prostu być razem z Bogiem-Miłością. Dia-log słów przemienia się wówczas w dialog zakochanych. Przypomina mi się tu legenda o św. Kevinie – irlandzkim mnichu, który pewnego razu zatopił się w modlitwie do tego stopnia, że kiedy ptak usiadł w jego splecionych dłoniach i zniósł jajko, św. Kevin modlił się aż do momentu, gdy wykluło się pisklę.
Modlitwa serca jest przyjmowaniem od Pana Boga nowej harmonii, melodii Ducha Świętego, łaski, która przemienia nasze życie.

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

Najnowsze komentarze

Klaudia:
Dziękuję bracie Łukaszu! Drzwi do mojego serca są jeszcze zamknięte, ale dzięki twoim słowom zerwałam zamki i z dnia na dzień coraz mniej boję się być sobą.

Obudź się! Możesz więcej!
[Z o. Łukaszem Buksą OFM rozmawia Agnieszka Konik-Korn]

Powołania Oblaci

Chrystus w mieście

Klinika Czystych Serc

Patronat

Nasze serwisy