Archiwum | O nas |
Powiedzmy wszystkin o dobrych kapłanach
Łukasz Czechyra, młody wideobloger z Poznania, zamieścił na YouTube i w mediach społecznościowych (Facebook, Instagram) film pt. „Tylko powiedz wszystkim”, w którym apeluje, by brać w obronę dobrych księży »
Nowy numer

S. Angelina Cieszko CSFN

Bóg kocha codzienność

W tym roku mija 10 lat od dnia, gdy złożyłam śluby wieczyste w Zgromadzeniu Sióstr Nazaretanek. Akurat w dniu tej rocznicy zadzwonił do mnie redaktor „Niedzieli” z prośbą o napisanie tych kilku słów. Przypadek? Różnie można to interpretować…

BOŻENA SZTAJNER/NIEDZIELA

W tym roku mija 10 lat od dnia, gdy złożyłam śluby wieczyste w Zgromadzeniu Sióstr Nazaretanek. Akurat w dniu tej rocznicy zadzwonił do mnie redaktor „Niedzieli” z prośbą o napisanie tych kilku słów. Przypadek? Różnie można to interpretować…
Jednak droga, którą idę, a także ten, wydawać by się mogło, przypadkowy telefon, nie będą zrozumiałe, gdy nie włączymy w naszej głowie i sercu bardzo ważnego przycisku z napisem WIARA. Co to jest wiara? Po co mi wiara? Po co tyle zakonnic, księży, kościołów, nabożeństw? Co to zmienia ? Wierzę, czy nie wierzę, wszystko jedno. Przecież wystarczy być dobrym człowiekiem. A jednak – to nie tak.
Mogę dziś powiedzieć o sobie, że to dzięki wierze w delikatne wołanie Jezusa, które usłyszałam, przyjeżdżając do sióstr na rekolekcje, odkryłam, że ja też mogę przeżyć moje życie zaślubiona Jezusowi. To dzięki modlitwie, podczas której uczyłam się słuchać i oglądać w sercu, jaki On jest, jakie są Jego relacje do Ojca, do apostołów, do zwykłych ludzi, wzrastało we mnie zaufanie i opadał lęk. Tak, ogromny jest lęk przed trudem, cierpieniem, wykorzystaniem, niezrozumieniem, przed pomyłką, ale Jego miłość pochłania ten lęk, daje moc, aby zrobić krok do przodu w decyzjach, mimo wielu sprzeciwów nawet najbliższych osób. 1 września 1994 r., choć moi rodzice nie byli zachwyceni, wyjechałam z domu do mojej pierwszej wspólnoty zakonnej w Warszawie i poczułam się jak u siebie w domu. Decyzja podjęta w wierze zawsze da dobre owoce, to znaczy pokój w sercu, jeśli to moje miejsce, zaś niezgodę i niepokój, jeśli wymaga zmiany kierunku. Znam również takie osoby, które odeszły z klasztoru, gdy zorientowały się, że to nie ich miejsce i mam nadzieję, że pozwoliły się poprowadzić Panu Bogu najlepszą dla nich drogą. Co by się stało, gdybym do dziś nie podjęła z lęku żadnej decyzji? Może moje życie byłoby superdynamiczne, bogate w pomaganie innym, w nauczanie, w podróżowanie itd., ale czy byłoby szczęśliwe tak od środka, czy głębokie pragnienia doświadczenia prawdziwej Miłości Tego, który dla mnie przyszedł na świat i za mnie umarł na krzyżu, miałyby szanse zostać zrealizowane? Nie jest łatwo zaufać ani w wielkich (patrz: Maryja), ani w małych sprawach (patrz: my wszyscy), które składają się na codzienność. Ale jestem przekonana, że właśnie zwyczajne spotkania, rozmowy, nauka, sprzątanie, taniec, sport… a także codzienna próba dotrzymywania towarzystwa Jezusowi w modlitwie, bo On jest z nami cały czas, są takimi małymi krokami do przodu w nawiązywaniu relacji z Tym, który tej relacji od nas bardzo pragnie. Ale nie takiej relacji, gdzie komunikacja następuje tylko raz na tydzień przez 45 min., ale takiej, która jest przebywaniem z Przyjacielem non stop. Macie przyjaciela? To zrozumiecie :)
Kiko Arguello, założyciel wspólnot neokatechumenalych, poradził kiedyś znudzonej młodzieży niemieckiej, aby stali się prawdziwymi chrześcijanami, wtedy już nigdy nie będą się nudzić. O co chodzi? To zaproszenie do prawdziwej relacji, prawdziwej więzi, fascynacji jak przy zakochaniu, do takiego spotkania z Jezusem, z którego wynika zmiana w moim życiu, myśleniu, postępowaniu względem innych. Jeśli tego zapragniesz, proś Maryję, Ona nauczy cię być blisko Jezusa.

Napisz komentarz

Pola z * muszą być wypełnione. Email pozostanie ukryty

Chcę otrzymać mailem nowe komentarze do tego artykułu

Najnowsze komentarze

  • karotka | 159.205.122.*

    Absolutnie potwierdzam szczególnie ostatnich kilka zdań. Ciągle słyszę od kolegów i koleżanek, jak się nudzą, nie rozumiem tego! Po prostu brakuje im bliskości z Jezusem. Ode mnie nikt nie usłyszy "ale nuda" :) Z Przyjacielem nie można się nudzić:D

    2012-09-09 21:12

Najnowsze komentarze

Klaudia:
Dziękuję bracie Łukaszu! Drzwi do mojego serca są jeszcze zamknięte, ale dzięki twoim słowom zerwałam zamki i z dnia na dzień coraz mniej boję się być sobą.

Obudź się! Możesz więcej!
[Z o. Łukaszem Buksą OFM rozmawia Agnieszka Konik-Korn]

Patronat

Nasze serwisy